Opowiadanie o One Direction

W uśmiechu jest całe bogactwo człowieka .

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Zamknęłam laptopa i walnęłam się na łóżko rozmyślając.


Wstałam rano i skierowałam się do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam się. Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam do chłopaków na śniadanie. Przywitałam się z Lou, po czym zasiadłam do stołu. Po śniadaniu postanowiłam iść na zakupy. Kupiłam parę fajnych ciuszków. Przyszłam do domu chłopaków, ale ich tam nie było, więc postanowiłam napisać do Adriany. Momentalnie do mnie przyszła.
- Wiesz powinnaś zakończyć związek z Lou - powiedziała Adriana.
- Dlaczego? - spytałam.
- Bo nadal kochasz Harrego.
- Skąd wiesz ?
- To widać w twoich oczach.
- Nie wiedziałam, że umiesz czytać z oczu - zaśmiałam się ale potem jakoś posmutniałam.
- ale ja ci dobrze radzę .- zadzwonił telefon i musiała wyjść. Poszłam do pokoju rzuciłam się na łóżko i rozmyślałam nad słowami Adriany.

Wrócili chłopcy. Zeszłam na dół, Lou chciał mnie pocałować, ale odwróciłam głowę w drugą stronę.
- Co się stało? - spytał.
- Musimy porozmawiać - odrzekłam.
- O czym ?
- Chodź pójdziemy się przejść - po czym wyszliśmy z domu.
- Słuchaj ,bo my musimy chyba się rozstać - powiedziałam spoglądając w dół.
- Jak to? Dlaczego ? przecież jest nam tak dobrze. - powiedział Lou.
- Ale ja.. ja..- nie mogłam z siebie wydusić tego. - Bo ja nadal kocham Harrego...
- Jesteś tego pewna ? - spytał.
- Tak.. przykro mi.. - odpowiedziałam i łzy popłynęły mi po policzku.
- No skoro taka twoja decyzja to trudno - musnął mnie w policzek i poszedł w drugą stronę.
Po chwili zniknął, a ja byłam zalana łzami. Jakiś czas później, gdy zegar wybijał godzinę 20 postanowiłam pójść do domu. Na kanapie była cała trójka, no tak trójka...
- Dlaczego Louis przyszedł do domu taki smutny? - spytał Zayn.
- Rozstaliśmy się.. - odparłam.
- CO?! Jak to?! - krzyknął Niall i cała trójka miała oczy na wierzchu.
- No tak... - spuściłam głowę i poszłam do swojego pokoju. Nie chciało mi się już nic robić, więc wzięłam prysznic. Następnie włożyłam piżamę i położyłam się spać.


* RANO *
Wstałam z łóżka. Była godzina 10:00. Zbudził mnie jakiś hałas z dołu. Chciałam już zejść, ale gdy zobaczyłam jak wyglądam poszłam do łazienki się ogarnąć. Po 20 minutach byłam gotowa. Zeszłam na dół, a ku moim zdziwionym oczom ukazał się Harry. Wpatrzona jak w obrazek stałam tak przez jakąś minutę nieruchoma.
- Tori. - pomachał mi Zayn ręką przed oczami. Szybko się ocknęłam. Nie wiedziałam co zrobić byłam bardzo zaskoczona tym. W końcu spanikowałam i poszłam do kuchni się napić wody. Wypiłam chyba z pół butelki. Stałam tak w kuchni. Zza ściany było słychać śmiechy chłopaków. Nagle zszedł Lou.
- Cześć.- powiedział.
- Cześć. - odparłam. Już nic nie powiedział.

* Oczami Harrego *

Postanowiłem wrócić. Już tak nie mogłem dłużej. Tęskniłem za wszystkimi. Gdy podjechałem pod dom chłopaków bez zastanowienia wyszedłem z samochodu i ruszyłem ku drzwiom domu. Otworzyłem je, a tam Zayn, Niall i Liam oglądają coś w TV.
- Chłopaki wróciłem! - powiedziałem. Kiedy mnie zobaczyli, osłupieli. Od razu się na mnie rzucili i zaczęli hałasować. Pogadaliśmy sobie trochę, gdy po 20 minutach zeszła Tori. Ona też chyba osłupiała na mój widok bo przez jakoś minutę stała i się nie odzywała, nawet się nie ruszała. Bardzo się ucieszyłem, gdy ją zobaczyłem. Od razu mi się zrobiło jakoś lżej... Chyba nie wiedziała co zrobić, więc poszła do kuchni. Ja też nie wiedziałem, więc stałem i tylko na nią spoglądałem. Zszedł Louis i poszedł do kuchni. Po chwili wyszedł.
- Lou - powiedziałem. - spojrzał się na mnie zdziwiony - Jak ja cię dawno nie widziałem. - podszedłem i go przytuliłem.
- Nie spodziewałem się tego - odezwał się.
- Pogadamy ?
- Jasne. Chodź do mojego pokoju. - weszliśmy do niego, a ja zacząłem mówić.
- Słuchaj, bo dużo myślałem nad tym wszystkim.. Bo ja kocham Tori, ale jeżeli jest ci z nią dobrze i jesteście szczęśliwi nie mam nic przeciwko. Nie chcę stracić przyjaciela. - powiedziałem.
- To nie będzie potrzebne. - stwierdził.
- Ale jak to? - spytałem.
- Nie jestem już z Tori.
- Dlaczego?
- Bo ona kocha ciebie - wyjaśnił. Po tych słowach nie wiedziałem co powiedzieć. Lou poklepał mnie po ramieniu i dodał - Szczęścia - a ja stałem i tylko myślałem nad słowami Lou ,,Bo ona kocha ciebie''.Zszedłem z powrotem na dół. Cała czwórka wygłupiała się.
- Gdzie Tori? - spytałem.
- Emm.. Chyba w swoim pokoju - odpowiedział Niall. Od razu skierowałem w kierunku pokoju Tori.

* Oczami Tori *

Zjadłam śniadanie i poszłam z powrotem do swojego pokoju. Nie chciałam być z Harrym i chłopakami. Czułabym się nie zręcznie. Gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi .
- Proszę. - powiedziałam. Ku mojemu zdziwieniu do pokoju wszedł Harry.
- Hej - powiedział i zasiadł na moje łóżko.
- Hej - powiedziałam niepewnie.
- Tori, bo ja nadal cię kocham i chciałbym żebyś dała mi jeszcze jedną szansę. - wtedy patrzyłam się na niego z jeszcze większym zdziwieniem niż wcześniej. Nagle rzekłam.
- Ja też cię kocham - spojrzeliśmy sobie prosto w oczy i się pocałowaliśmy. Już kładliśmy się na łóżko, gdy Harremu zadzwonił telefon...

*

Taki tam krótki. Napisany przez Pati-1D. Ja teraz nie mam czasu na pisanie. Mam szkołę i dużo nauki, a w weekendy spotykam się z przyjaciółką bo jest ładna pogoda i nie chcę jej marnować. Wybaczcie mi. ♥
Miłego czytania x
Tagi: rozdział 17
15.05.2012 o godz. 14:09
Wstałam i wyszłam z domu. Zaczęłam spacerować i doszłam do parku. Gdy nagle w oddali zobaczyłam...


*

Gdy nagle w oddali zobaczyłam Harry'ego i Caroline. Super! Teraz będę ich spotykała wszędzie. Poszłam dalej. Usiadłam pod drzewem, a lekki powiew wiatru muskał moja twarz. Nagle ktoś mnie zaczepił.
- Hej. - powiedział ten Ktoś. Otworzyłam oczy i ujrzałam dziewczynę. Miała czerwone włosy, ładny uśmiech i była miło nastawiona.
- Siema. - odparłam i dalej siedziałam.
- Jestem Ariana. - usiadła obok mnie.
- A ja Victoria.
- Co tam?
- Różnie. A tam?
- Okej. - i tak zaczęła się nasza rozmowa. Wszystko zaczęłyśmy sobie mówić. Wstałyśmy i poszłyśmy dalej. Wygłupiałyśmy się i gadałyśmy o różnych głupotach. Super się nam rozmawiało.
- Hahaha. Nie wyrobię zaraz ! - śmiałam się jak głupia.
- hahahahaha. Coś mi się wydaje, że będzie z nas udany duet.
- I to jak! Haha. - śmiałam się. W końcu zrobiłyśmy sobie zdjęcie. Poszłyśmy do mnie. Posiedziałyśmy i obejrzałyśmy jakiś film. W końcu musiała iść. Pożegnałyśmy się i umówiłyśmy na jutro.
- To do jutra! - powiedziała wychodząc.
- Pa. - odparłam i zobaczyłam , że w przejściu mija się z chłopakami. Spojrzałam na nich i dostrzegłam , że Zayn odwrócił się za nią i zapatrzył się. Louis podszedł do mnie i pocałował.
- Hej kochanie.
- Witaj. - odparłam i nagle poczułam lekkie popchnięcie i Louis leżał na mnie na podłodze.
- ZAYN!!!! - wydarł się Lou. - Co ty odwalasz?!
- Ups sorki. - przeprosił i poszedł na kanapę. Chyba spodobała mu się Ariana. Mniejsza. Usiedliśmy po turecku naprzeciwko siebie. Spojrzałam Lou w oczy, a on mi. Nagle usłyszałam krzyk z kuchni.
- TOOORI ! ! ! - darł się Niall.
- Czego?! - odkrzyknęłam.
- Masz M&M'sy?!
- Nie! - powiedziałam i przytuliłam się do mojego chłopaka.
- JAK TO NIE MA?! - wrzasnął wybiegając z domu. Westchnęłam i spojrzałam na Lou. On dał mi buziaka, a ja się uśmiechnęłam.

Wieczorem oglądaliśmy jakiś horror. Nudził mnie, więc jadłam popcorn. Nagle Louis się do mnie przytulił.
- Jezu jaka ta laska jest głupia . Drze się "Jest tu ktoś?" jakby myślała, że ten bandyta jej odpowie "Jestem w kuchni! Chcesz kanapkę?". Boże jaki denny ten film . . . - komentowałam i spojrzałam na chłopaków. Niall tak się bał , że z tego strachu zaczął jeść opakowanie od M&M'sów. Zayn siedział wtulony w poduszkę i zasłaniał oczy, a Liam był skulony i kołysał się w przód i w tył. Louis był wtulony we mnie. Przewróciłam oczami i poszłam do kuchni. Wzięłam jedną łyżkę. Nagle nadszedł taki napięty moment w filmie. Gdy się kończył wyskoczyłam zza kanapy z łyżką i pomachałam nią przed Liamem.
- AAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!! - wrzasnął i wskoczył Niall'owi na kolana. Ja wybuchnęłam głośnym śmiechem.
- Chcesz mnie zabić kobieto?! - krzyknął i usiadł.

* Oczami Harry'ego *

Wyjechałem. Zostałem sam. Jestem w hotelu i leżę na łóżku. Po co ja się zgodziłem na ten chory związek z Caroline?! Zraniłem najbliższe mi osoby. Jestem cholernym dupkiem. Dlaczego to jest takie trudne?! Czy nie mogę być szczęśliwy razem z Tori? Teraz jest szczęśliwa z Lou, a ja jestem sam w Holmes Chapel. Wróciłem do rodzinnego domu. Muszę odpocząć i pomyśleć co dalej. Zapukałem do drzwi i otworzyła mi mama.
- Harry ! - krzyknęła i wpadła mi w ramiona. Uścisnąłem ją z nalepionym uśmiechem.
- Wejdź słońce. - powiedziała, a ja wszedłem. Ściągnąłem buty i poszedłem za mamą do kuchni. Nic się nie zmieniło. Wszystko jest tak jak dawniej.
- Gdzie Gemma? - zapytałem po chwili namysłu.
- HAROLD? - ktoś zapytał, a ja się odwróciłem.
- Gemma? - spytałem. Musiało to przekomicznie wyglądać bo nawet mama się zaśmiała. Przytuliłem siostrę i mama zaczęła wypytywać czemu przyjechałem w rodzinne strony.
- No bo chciałem was odwiedzić. Teraz mam trasy i koncerty, ale zrobili nam przerwę i chciałem do was przyjechać. - wyjaśniłem.
- Aha. No dobrze. - odparła mama.
- Harold? Możemy porozmawiać? - zapytała Gemma.
- Jasne. - wyszedłem na korytarz razem z siostrą.
- Co ty odwalasz? - zapytała pół szeptem. - Przecież widzę , że coś jest nie tak.
- Eh.. No bo.. Pokłóciłem się z dziewczyną no i chcę odpocząć. - streściłem.
- Aha. A powiesz mamie?
- Nie. Nie chcę żeby się denerwowała.
- Okey.
Wróciliśmy do kuchni.


* Oczami Tori *

Leżałam już w łóżku gdy nagle coś ciepłego przytuliło mi się do pleców. Lou. Odwróciłam się i spojrzałam mu w oczy. Zbliżył się do mnie i musnął moje usta. Pocałowałam go.
- Dobranoc misiaczku. - powiedziałam i wtuliłam się w niego.
- Dobranoc kotku. - odparł.


* KUKURYKU ! Rano . *


Ziewnęłam i przebudziłam się. Dotknęłam miejsca obok mnie. Lou już wstał. Ranny ptaszek. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Nałożyłam to i zbiegłam na dół. W kuchni była już cała czwórka. Czwórka... Westchnęłam i podeszłam do Lou. Cmoknęłam do w zagłębienie szyi i spojrzałam przez ramię. Tosty. Ooo.. Kocham go. Usiadłam do stołu i zaraz zaczęliśmy się zajadać. Pycha.
- Mniam. - stwierdziłam gdy skończyłam.
- Dziękuję. - odparł i dał mi buziaka. Uśmiechnęłam się i postanowiłam wrócić do pokoju. Wzięłam laptopa na kolana i weszłam na jakąś stronę plotkarską. Był tam nagłówek:
" Harry Styles i Caroline Flack. Czy to koniec znajomości?"
O kurwa. Ja pierdole. Nie wierzę. Kliknęłam na to i zaczęłam czytać.
" Jak donoszą źródła Harry Styles zakończył znajomości z Caroline Flack. Nikt nie wie dlaczego. W jednym wywiadzie powiedział:
" Nie byłem, nie jestem i nie będę z Caroline. To tylko koleżanka. Jest ktoś inny i ważniejszy od niej. " Kto to może być?"

O ja jebię. O matko. Haroldowi już się znudziła Caroline i znalazł sobie inną? Super. A mnie ma w dupie. No fajnie , fajnie. Weszłam na Twittera. Przeglądałam powiadomienia i natknęłam się na tweeta Caroline.
" Nigdy bym nie zepsuła Harry'emu związku. On jest tylko kumplem. "

A potem Hazzy:
" Już nigdy nie będzie tak jak dawniej. Nigdy... "

Postanowiłam dodać tweeta:
" Życie jest zbyt trudne by je zrozumieć. Trzeba żyć chwilą. "

Zamknęłam laptopa i walnęłam się na łóżko rozmyślając.

*

O matko jaki denny . ! :D:D . No, ale serio. Nie wyszedł. No, ale mówi się trudno.
Zapraszam do czytania < 3 .
Liczę na komentarze . x .
Tagi: rozdział 16
11.04.2012 o godz. 08:41
- Puszczaj mnie! - darłam się.
- Nie. Jak dasz mi buziaka. - wypalił.
- NIE! - krzyczałam.
- No to cię nie puszczę. - oznajmił. Ja zaczęłam się śmiać gdy...


*

Gdy nagle poczułam jego oddech na mojej szyi. Musnął ją delikatnie ustami idąc w stronę policzka. Odwróciłam się i spojrzałam na niego. Zbliżył się do mnie i pocałował. Ale nie był to taki zwykły pocałunek. W tym pocałunku mogłabym trwać wieczność. Zarzuciłam mu ręce na szyję i odwzajemniłam pocałunek. Nie protestowałam. Podobało mi się to. Może tym dam nauczkę Harry'emu? Hmm.. Dobry pomysł. Gdy się od siebie oderwaliśmy spojrzałam mu w oczy. Widziałam , że jest zakłopotany. ja się tylko uśmiechnęłam. Nagle usłyszałam trzask drzwi. Spojrzałam w tamtą stronę. Harry.. Wyszedł. Może to dobrze? Chcę mu pokazać jak się czuję gdy on liże się z tą suką.


* Tydzień później *

Jestem z Louis'em. Jest nam bardzo dobrze. Ale cięgle myślę o Hazzie. Nie wiem czemu. Lou jest świetny, ale Harry nie daje mi spokoju. Muszę zapomnieć. Na zawsze. Gdy tak siedziałam i rozmyślałam do mojego pokoju wszedł Lou.
- Hej kochanie. - powiedział i usiadł obok mnie. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się. On posadził mnie sobie na kolanach i spojrzał głęboko w oczy. Musnął moje usta i zjechał swoimi na moją szyję. Westchnęłam i odchyliłam głowę do tyłu. Zaczął ją całować. Zarzuciłam mu ręce na szyję, a on zaczął całować moje usta. Położyłam się na nim ciągle całując. Zjechał dłońmi na moje pośladki. Spojrzałam mu w oczy. On się uśmiechnął i usiadł. Poszłam w jego ślady i usiadłam za nim. Wtuliłam się w jego plecy obejmując go w pasie. Było mi z tak dobrze. Ale mam wyrzuty sumienia bo Lou to najlepszy przyjaciel Harry'ego. Harry mu tego nie wybaczy. Ale ja nie wybaczę jemu tego, że mnie zdradził z tą suką. Nie ważne. Pocałowałam Lou w szyję i wstałam z łóżka. Zeszłam na dół. Weszłam do kuchni i.. Zaraz , zaraz.. Wyjrzałam z kuchni i spojrzałam na drzwi. Podeszłam do nich. Była na nich karteczka. Zaczęłam czytać.
Przepraszam Was, ale wyjeżdżam. Tak będzie najlepiej. Nie jestem tutaj potrzebny , ponieważ każdy z Was jest szczęśliwy beze mnie. Zayn, Liam, Niall. Będę o Was pamiętał. Jesteście najlepszymi kumplami jakich w życiu spotkałem. Lou. Nie wiedziałem, że kiedyś zdobędziesz moją Vicki. Ale cóż.. Widocznie Tori nie była pisana mi lecz Tobie. Opiekuj się nią. Bądź dla niej dobry. Życzę Wam szczęścia. Tori. Ja Cię przepraszam. Za wszystko. Pamiętaj, że Cię kocham. Bardzo mocno i zawsze tak będzie. Nigdy bym Cię nie zdradził z Caroline, ani z żadną inną bo ty jesteś tą jedyną. Na zawsze. Bądź szczęśliwa z Lou. O mnie zapomnijcie. Nie jestem tu potrzebny. Przepraszam.
Harry.
Z każdym przeczytanym słowem łzy spływały mi po policzkach.
Pobiegłam do Lou.
- Louis ! Lou! - krzyczałam. On wybiegł z pokoju.
- Co się dzieje?! - podszedł do mnie , a ja zsunęłam się po ścianie. Przytulił mnie.
- H..Harry.. wyjechał.. - wydusiłam i wybuchnęłam płaczem.
- Co takiego?! - wykrzyczał. Podałam mu kartkę. Zaczął czytać. Na końcu rozpłakał się. Tak samo było z resztą gdy im daliśmy list od Harry'ego. Wstałam i pobiegłam do pokoju.

* Trzy dni później *

Wspieramy się jak możemy. Lou jest bardzo załamy, ponieważ Harry to jego przyjaciel. Są jak bracia. A teraz nagle Harry zniknął. Nie ma go. Nie odbiera telefonu. Nie odpisuje na sms'y. Nie daje znaku życia. Nie wiem co robić. Z jednej strony go kocham, ale z drugiej nie chcę zranić Lou. Boże, ale się wkopałam... Siedziałam w salonie i patrzyłam tępo w ścianę. Podszedł do mnie Louis.
- Kochanie, idziemy do Milkshake City? - zapytał.
- Jasne. Tylko się przebiorę. - odparłam i poszłam do góry. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Poprawiłam makijaż i zeszłam na dół. Ruszyliśmy do Milkshake City. Na miejscu zamówiliśmy sobie po shake'u. Ja czekoladowego, a Louis truskawkowego. Piliśmy i rozmawialiśmy. Potem dostaliśmy głupawki i śmialiśmy się na cały lokal. Gdy już skończyliśmy, wyszliśmy i wróciliśmy do domu. Ja od razu poszłam się wykąpać i spać. Zaraz potem przyszedł Louis i wtulił się we mnie. Zasnęliśmy.

* Rano *

Obudziłam się jakaś niewyspana. A kiedy ja byłam wyspana? No właśnie. Zwlokłam się z łóżka zapominając o Lou. Poszłam do łazienki odświeżyć się. Ubrałam się i zrobiłam delikatny makijaż. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie tosty. Zjadłam i poszłam do salonu. Wyjęłam album. Zaczęłam przegladać. Było tam ich zdjęcie. Zaśmiałam się. Oglądałam dalej. Natknęłam się na fotkę Harry'ego. Zaczęłam się śmiać. Ah te stare czasy. No, może nie takie stare. Zamknęłam album, a pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Wszystko przeze mnie. Dlaczego ja byłam taka głupia?! Co ja gadam. Jestem głupia. Byłam, jestem i będę. Wstałam i wyszłam z domu. Zaczęłam spacerować i doszłam do parku. Gdy nagle w oddali zobaczyłam...


*

Jest 15 .! Przepraszam , że tak długo nie pisałam , ale sami wiecie . Brak czasu i weny : / . No, ale ważne , że jest .! Zapraszam do czytania i komentowania .
PozDro < 3 .
Tagi: rozdział 15
26.03.2012 o godz. 13:30
Witam was < 3 . Co tam .? U mnie zajebiście .!
Nie uwierzycie , ale się zakochałam .! W takim Adamie . On to chyba odwzajemnia bo trzymał mnie za rękę i cały czas patrzył mi w oczy .
Jakie ja wtedy miałam motylki . . .
On jest cudowny .! Urzekł mnie swoimi oczami , które przypominają oczy Nialla . Ale to szczegół XDD .
Spotkanie Adama było czymś najlepszym co dał mi los .
Dziękuję Bogu .
A teraz życzę Wam spokojnej nocki .
DobraNoc < 3 .



Tagi: zakochana
18.03.2012 o godz. 20:34
Hej . < 3 .
A więc :
• Nie wiem kiedy napisze nowy rozdział bo nie mam weny .

• Nie wiem co ma się dziać w tym opowiadaniu .

• Jeśli macie jakieś pomysły to piszcie na priv .

• A na razie zapraszam na mojego bloga o Larry'm Stylinsonie ( Larry
) .

Chyba to wszystko . Więc Narka xoxo .


Tagi: ogłoszenia
14.03.2012 o godz. 15:12
Siemka .! < 3 .
Wiecie co .? Co byście powiedzieli na blog o Larry'm , Niam'ie albo o jeszcze czymś innym .? Piszcie w komentarzach co wolicie . Czy ma to być Larry , Zarry , Ziam , Niam itp.
Czekam .! ^ ^ .
Tagi: blog
03.03.2012 o godz. 12:53
- Dziękuję za ten dzień. - powiedziałam.
- Ja również dziękuję. - wyszczerzył się.
- Więc do zobaczenia. - odparłam i przytuliłam go.
- Pa. - powiedział , a ja weszłam do domu. Gdy weszłam do salonu spostrzegłam . . .


*

Gdy weszłam do salonu spostrzegłam całe One Direction. Chcecie wiedzieć co robili? Tak też myślałam. Niall grał na gitarze co chwilę wybuchając albo krzykiem, albo śmiechem. Zayn siedział na Liam'e i Bóg wie co robili. Louis ganiał po całym domu z marchewką w buzi. Harry.. No tak. W ogóle co on tu robi?! Nie ważne. Postanowiłam ogarnąć ten harmider.
- Cisza! - krzyknęłam. Nie podziałało. Krzyknęłam jeszcze parę razy, ale mi się nie udało ich uciszyć.
- Shakira tańczy nago na ulicy!!! - wydarłam się nagle , a wszyscy ucichli. - No. - powiedziałam i poszłam do kuchni. Nalałam sobie soku i napiłam się.
- Możemy porozmawiać? - w drzwiach stanął Harry. Wystraszyłam się i prawie wyplułam picie. Odwróciłam się automatycznie.
- Nie. - odparłam i dalej piłam.
- Tori. Przecież wiesz , że ja nie chcę "być" z Caroline. - mówiąc "być" powiedział to głośniej. - Ona jest beznadziejna. Klei się do mnie jak jakaś nienormalna. Jest okropna! - oznajmił , a ja spojrzałam na niego.
- I co mnie to obchodzi? Bądź sobie z nią ile ci się podoba. Nie wiem po co pojechałam w tą trasę. Straciłam czas. - stwierdziłam i wyszłam z kuchni. Poszłam do salonu i usiadłam między Zayn'em, a Louis'em.
- Siema!!! - wrzasnęłam.
- Ała.. Głośniej się nie da? - burknął Zayn.
- Oczywiście , że się da. - odparłam i odchrząknęłam. - SIEMA!!! - wydarłam się głośniej , a Louis zaczął mnie łaskotać.
- Hahaha... Przestań.. Hahaha. Odczep się gadzie ty! Hahahaha.. - mówiłam przez ataki śmiechu.
- Jak dasz mi buziaka. - powiedział.
- To już wolę cię skopać z kanapy. - odparłam i kopnęłam go żeby spadł. Usiadłam , a on zbierał się z ziemi.
- Yh... - westchnął i usiadł.
- Dobra idę spać. Cze. - powiedziałam i wstałam z zamiarem pójścia do góry.
- A buzi na dobranoc? - zapytał Zayn szczerząc się.
- Cmoknij krzaczek. - odparłam. Wszyscy zaczęli się śmiać, a z twarzy Zayn'a momentalnie zniknął uśmiech i zaczął udawać, że płacze. Pokręciłam głową i cmoknęłam go w polik. On od razu rozpromieniał.
- Hyhyhyhyh... - zaśmiał się szyderczo.
- Grr.. - wydusiłam i poszłam do siebie. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Ubrałam piżamę i poszłam do pokoju. Wskoczyłam do łóżka i momentalnie zasnęłam.


Rano wstałam o 9:00. Musiałam iść do studia. Ja pierdole. Poszłam do łazienki i wzięłam szybciutki prysznic. Ubrałam to : http://stylistki.pl/naszyjnik-oplatamy-wokol-reki-jako-bransoletke-119259/ ( bez tego naszyjnika ) , zrobiłam makijaż , uczesałam włosy i zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Szłam uliczkami i rozglądałam się. Weszłam do studia. Byli tam już Paul, Gustavo, Kelly i Big Time Rush.
- Siema . - przywitałam się.
- Cześć. - powiedzieli i zajęli się papierkami.
- Hej Tori. - przywitali się chłopcy.
- Joł. - odparłam i podeszłam do Paul'a. - Mogę nagrywać? - zapytałam patrząc na niego.
- Tak. - odparł. Stanęłam na właściwym miejscu, nałożyłam słuchawki i zaczęłam śpiewać. Powtarzałam to ileś tam razy i był koniec.
- No super! Teraz tylko nagrać teledysk i gitara. - oznajmił Paul.
- Wow , wow , wow . - spojrzałam na niego. - Wow. Czy ty powiedziałeś teledysk?
- Ta. A co?
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!! - zaczęłam piszczeć i rzuciłam się na niego. - Dziękuję , Dziękuję , Dziękuję , Dziękuję , Dziękuję!!! - zaczęłam mu dziękować.
- Tori.. Weź.. DUSISZ!!! - wrzasnął. Puściłam go i usiadłam. Odetchnął , a wszyscy zaczęli się śmiać. Wystawiłam im język i wyszczerzyłam się.
- To kiedy teledysk? - zapytałam.
- Jeszcze nie wiem. Powiem ci jak będę wiedział. - odparł i zajął sie papierami.
- Dobra to ja spadam. Narka! - rzuciłam i wyszłam.


Gdy doszłam do domu, poszłam do swojego pokoju. Nikogo nie było więc weszłam na TT, facebooka i YouTube. Słuchałam muzyki, tweetowałam i się nudziłam. Wyłączyłam lapka i położyłam się na łóżku. Spojrzałam na zdjęcie na stoliku nocnym. Byłam tam razem z One Direction i Alice. Ja siedziałam na baranach u Harry'ego. Szczerze powiem , że mi go brakuje. Ale co ja na to poradzę? On nie ma teraz dla mnie czasu bo jest zajęty Caroline. Chce mi się płakać. On na pewno mnie już nie chce. Big Time Rush już niedługo wyjeżdża, a ja zostanę sama. No, mam Alice, Louis'a i resztę, ale to nie to samo. Kocham Harry'ego, ale to trudne pogodzić się z tym, że jest teraz w objęciach innej. No, ale cóż. Widocznie tak miało być. Wstałam z łóżka i poszłam się przebrać. Wzięłam prysznic i ubrałam to : http://stylistki.pl/latooxd-161370/ , poprawiłam makijaż i wyszłam z domu. Poszłam do Alice. Nie miałam w zwyczaju pukać więc weszłam. Jak zobaczyłam co tam się dzieje to miałam ochotę wyjść. Wszędzie latało pierze! One Direction odwiedziło Alice i pewnie mają teraz bitwę na poduszki. Powiem wam, że od rozstania z Harry'm zrobiłam się strasznie uporządkowana. Jak dla mnie powinno być czysto.
- EJ!!! - wrzasnęłam. Nagle wszystko ucichło. Spojrzałam na nich.
- O hej! - powiedziała Alice z uśmiechem.
- Siema. - odparłam i usiadłam na kanapie obok Lou. Siedział cały w pierzu, w ręce miał marchewkę, a na twarzy grymas. Spojrzałam na niego.
- Tobie też nie odpowiada takie coś? - zapytałam a on pokiwał głową, a całe pierze z niego spadło. Zaczęłam się głośno śmiać. Louis zaczął mnie łaskotać.
- EJ! Co ty masz z tym łaskotaniem?! Hahahahahah... - śmiałam się. Odepchnęłam go i schowałam się za Zayn'em. Weź mnie ratuj! - krzyknęłam.
- Ta. Chciałabyś. - mruknął i się odsunął.
- Ej! - wrzasnęłam gdy nagle poczułam czyjeś ręce na swojej talii. Zajebiście. Zabiję go. Odwróciłam się i zobaczyłam Louis'a.
- Puszczaj mnie! - darłam się.
- Nie. Jak dasz mi buziaka. - wypalił.
- NIE! - krzyczałam.
- No to cię nie puszczę. - oznajmił. Ja zaczęłam się śmiać gdy...

*

Coś nie wyszło chyba : / . No , ale kit z tym .! :D . Ważne, że jest . ^ ^ . Tak więc czytać i komać . : P .
Pozdro . xoxo .
Tagi: rodział 14
03.03.2012 o godz. 12:49
Wstałam i od razu poszłam do łazienki. Odbyłam wszystkie poranne czynności i ubrałam się. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Podczas tego gdy jadłam zadzwonił dzwonek do drzwi . . .


*

W drzwiach stała Alice.
- Hejka . - przywitała się wesoło.
- Hej. Wejdź. - zaprosiłam ją do środka.
- Gdzie chłopcy?
- U siebie w domu. - odparłam obojętnie.
- Ej, mała. Co jest? - zapytała.
- Nic.
- Victoria.
- No co?
- Gadaj.
- Bo.. Harry żeby jego kariera się rozwijała musi chodzić z Caroline Flack. - wyjaśniłam na jednym wdechu.
- Słuucham?! Manager mu kazał tak?
- Tia. Ale co tam. Jeśli dla niego ważniejsza jest Caroline to trudno. Poradzę sobie bez niego.
- Ale Vicky!
- Nie. - powiedziałam i poszłam na kanapę. Posiedziałam ze dwie godziny z Alice , ale ona musiała już iść. Pożegnałam się z nią i poszła. Westchnęłam i usiadłam na kanapie. W końcu dołączył do mnie Liam.
- Co tam mała? - zapytał rozwalając się na kanapie i obejmując mnie ramieniem.
- Nic. - odparłam i włączyłam TV. Nagle dostałam sms-a od Paul'a.
"Siemasz mała. Wbijaj do studia. Mam dla ciebie taką niespodziankę . Jeśli mogę się tak wyrazić. Szybko . ^ ^ . "
Odpisałam mu i szybko poszłam do siebie. Wzięłam prysznic i przebrałam się w to : http://stylistki.pl/na-miasto-148914/ ( bez pierścionka i naszyjnika ) , wzięłam telefon i zbiegłam na dół.
- Ja wychodzę. Narka. - powiedziałam i wyszłam. Szłam ulicami i patrzyłam na ludzi. Każdy inny. Jedni zakochani, jakaś pani, która biegła gdzieś z telefonem w ręku, mężczyzna z psem na smyczy i jakaś para. Westchnęłam i w końcu doszłam do studia. Weszłam w odpowiednie drzwi.
- Siemka. - powiedziałam.
- No hej. - odparł Paul.
- To cóż to za niespodzianka? - zapytałam.
- A więc . . Poznasz chłopaków z Big Time Rush!!! - wykrzyczał. - Ta daaaaaaam!
- E . . Fajnie. - odparłam i poszłam dalej. Zobaczyłam jakiegoś .. no niezbyt chudego faceta i jakąś murzynkę.
- Tori , przedstawiam ci Gustavo i Kelly. Kelly, Gustavo. To jest Victoria. Opowiadałem wam o niej. - przedstawił nas sobie Paul, a my podaliśmy sobie dłonie.
- Miło nam cię poznać. - powiedziała Kelly z uśmiechem.
- Mi również. - odparłam.
- A gdzie pieski? - zapytał Gustavo rozglądając się.
- Pewnie gdzieś poszli . . . - westchnęła Kelly i wyszła gdzieś. Po chwili wróciła z czworgiem chłopaków.
- Tori, poznaj chłopaków. To jest Carlos, Logan, James i chyba jeden zrównoważony psychicznie w tym zespole - Kendall. - wyjaśnił Gustavo.
- Hej! - powiedzieli chórem.
- Siema. - odparłam. - Mogę już nagrywać? - zapytałam trochę znudzona. Nie mam ochoty spędzać czasu z NIMI.
- Dobra. Nagrywamy. - zarządził Paul. Nałożyłam słuchawki i zaczęłam śpiewać. Za szybą siedział Paul, Gustavo, Kelly i BTR. Powiem wam, że spodobał mi się Kendall. Jest taki uroczy gdy się uśmiecha. Spojrzałam na niego i mimowolnie się uśmiechnęłam ciągle śpiewając. Gdy skończyłam wyszłam z pomieszczenia. Spojrzałam na Carlosa.
- Eee.. Czemu ty nosisz kask? - zapytałam pokazując na jego głowę.
- On się z nim nie rozstaje. Prawie w ogóle. - wyjaśnił Logan.
- Prawie? - zapytałam nie dowierzając.
- Tak.
- Aha. Dobra ja spadam. Narka. - powiedziałam i już miałam wychodzić gdy odezwał się Kendall.
- Poczekaj.
- Ta? - odwróciłam się i spojrzałam na niego.
- Bo wiesz.. Może umówilibyśmy się na jakąś kawę czy coś? - zapytał lekko zakłopotany. Słodko wyglądał.
- Jasne. - uśmiechnęłam się. - Masz mój numer. - dałam mu karteczkę i skierowałam się do wyjścia. Odwróciłam się po raz ostatni raz, spojrzałam na niego i pomachałam mu dyskretnie. W końcu wyszłam ze studia.


* Oczami Kendalla *


- Uuuuu! Haha! - krzyczeli chłopaki i uwiesili się na mnie.
- Wyrwałeś tą laskę! - wrzasnął Carlos mi do ucha.
- Ciszej! - krzyknąłem.
- Haha. Nasz Kendall umówił się na randkę! - powiedział James.
- Oj tam. Po prostu ją lubię. I to nie jest randka tylko spotkanie.
- Ta.. Każdy tak mówi. - mruknął Carlos.
- Pieski! Nagrywamy! - wrzasnął Gustavo. Matko jak on się drze! Założyliśmy słuchawki i zaczęliśmy nagrywać. Po wszystkim wróciliśmy do domu.


* Oczami Tori *


Wróciłam do domu i rzuciłam się na kanapę.
- Gdzie byłaś? - zapytał Liam z kuchni.
- W studiu! - odparłam.
- Fajnie było?
- No pewnie . . . - powiedziałam i się rozmarzyłam.
- Ee..? Tori? Co ty tam robiłaś? - zapytał niepewnie mój brat.
- Nagrywałam...
- Doprawdy?
- I spotkałam chłopców z Big Time Rush.
- O ja pierdole. - wymsknęło mu się. Spojrzałam na niego z wyrzutem. - Jaa niic niee móówięęę . . . - oznajmił i wszedł do kuchni. Popatrzyłam na zegarek i była już 21:00. Ziewnęłam i poszłam do łazienki. Wykąpałam się i wskoczyłam do łóżka. Nagle usłyszałam dźwięk telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz.
" Dobranoc : * . Kendall ."
Uśmiechnęłam się i odpisałam mu tym samym. W końcu zasnęłam.


Rano obudziłam się o 9:00. Zwlokłam się z łóżka i poczłapałam do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam to : http://stylistki.pl/bez-nazwy-157805/ , zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół. W kuchni był już Liam.
- Hej sis.
- Siema.
Zrobiłam sobie płatki i zjadłam je ze smakiem. Około godziny 12:00 dostałam sms'a.
" Hej Tori . Kendall z ten strony . To kiedy się spotkamy .? "
Odpisałam.
" Hej Kendall . Może o 15:00 .? "
On: " Jasne . Przyjdę po ciebie . Tylko daj mi swój adres XD . "
Ja: " Okej . ( tutaj podałam adres ) . "
Poszłam po laptopa i usiałam z nim na kanapie. Weszłam na bloga.

" Sieemkaa .! XD .
Co tam .? Jak tam .?
Wczorajszy dzień był fajny . Poznałam chłopaków z Big Time Rush .! Czaicie .?! : DD . Haha .
Wreszcie humor mi się poprawił . Lepiej się czuję . Dzisiaj spotykam się z taką fajną osobą . ^ ^ . Ale na razie nie zdradzę kim ona jest .
Także do jutra . . : ) .
Bye .! xoxo . "


Weszłam na twittera i follnęłam Kendalla i resztę chłopaków. Oni zrobili to samo już wcześniej ( :D ) . Dodałam tweeta .
" Spotkanie z @kendallschmidt . Będzie super .! :D "
Posłuchałam jeszcze muzyki i wyłączyłam laptopa. Nadeszła 14:45. Cooo?! A ja nawet nie ubrana jak człowiek! Jak można! Poleciałam na górę. Wbiegłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Pospiesznie ubrałam się w to: http://stylistki.pl/miasto-157811/ , zrobiłam delikatny makijaż i uczesałam włosy. Rozległ się dzwonek do drzwi. Poleciałam otworzyć i prawie wyjebałam się na schodach. W drzwiach stał Kendall.
- Hej. - przywitał się.
- Siemka. - uśmiechnęłam się.
- Idziemy?
- Jasne. Liam! Wychodzę! - krzyknęłam i wyszliśmy. Szliśmy uliczkami rozmawiając o sobie i swoich zainteresowaniach, planach i marzeniach.
- Chciałabyś kiedyś założyć rodzinę? - wypalił nagle Kendall. - Sorki. Nie powinienem. - zaśmiał się , a ja razem z nim.
- Nie no spoko. Jasne, że bym chciała. Taką zwykłą, ale kochającą się rodzinę. - spojrzałam na niego. - Ile chciałbyś mieć dzieci?
- Ja? Hah. No nie wiem. Jak dla mnie dwójka to podstawa. - oznajmił.
- To tak jak dla mnie! Chłopczyk i dziewczynka.
- Dokładnie. - uśmiechnął się. Doszliśmy do kawiarni i zamówiliśmy kawę i jakieś ciacho. Pogadaliśmy, a potem chłopak zabrał mnie na spacer po Londynie w świetle księżyca. Po mile spędzonym dniu Kendall odprowadził mnie do domu.
- Dziękuję za ten dzień. - powiedziałam.
- Ja również dziękuję. - wyszczerzył się.
- Więc do zobaczenia. - odparłam i przytuliłam go.
- Pa. - powiedział , a ja weszłam do domu. Gdy weszłam do salonu spostrzegłam . . .

*

No siemka .! Ja pierdzielę ile mnie tu nie było O_o .
Ale się stęskniłam za wami < 3 .
Mam mega dużo zaległości co do waszych blogów . :D .
Ale już biorę się za nadrabianie .
Czytać i komentować .
12 kom. = 14 rozdział . Bez oszukiwania . ^ ^ .
Tagi: rozdział 13
22.02.2012 o godz. 14:11
Hej .
Przepraszam Was , ale rozdział nie pojawi się dzisiaj i być może , że jutro też nie . To z powodów prywatnych . Stała się przykra dla mnie rzecz . Moja babcia jest w szpitalu z powodu wylewu . Nie mam siły na pisanie rozdziału . Przepraszam Was bardzo . Nie jestem w stanie na tworzenie czegokolwiek i w ogóle nie mam weny . Mam nadzieję , że mi wybaczycie .
PRZEPRASZAM .
Kocham Was < 3 .

A tutaj coś na Walentynki . Nowa piosenka Sebastiana Rutkowskiego . Ta piosenka i głos Sebastiana bardzo pomaga mi w tej trudnej chwili . Polecam .
14.02.2012 o godz. 12:35
- Louis, podwieziesz mnie do studia? - zapytałam.
- Jasne. - powiedział i wziął kluczyki od samochodu. Wsiedliśmy i ruszyliśmy. Gdy dojechaliśmy , podziękowałam mu i wysiadłam. Ruszyłam w stronę studia. Weszłam i zaczęłam szukać odpowiednich drzwi. Weszłam i . . .


*

Weszłam i zobaczyłam tam Caroline klejącą się do Harry'ego. Mojego Harry'ego! Ale.. Dlaczego on nie protestuje tylko.. tylko się uśmiecha?! Co to ma być?! Szybko podbiegłam do Paul'a.
- Paul! Co to ma znaczyć?! - krzyknęłam pokazując na Harry'ego i Caroline.
- O, hej Tori. - przywitał się i spojrzał na nich. - A to.. Bo wiesz.. Harry.. - nie mógł się wygadać.
- Powiesz wreszcie czy nie?! - wydarłam się.
- No bo Harry musi udawać, że chodzi z Caroline dla rozwinięcia jego kariery. - powiedział na jednym wdechu. Że co kurwa?! Ich chyba do końca pojebało!
- Słucham? MÓJ Harry i ta suka?! - krzyknęłam nieźle wkurwiona.
- Tori uspokój się. To jest tylko na jakiś czas żeby ich kariery się rozwijały. - wyjaśnił spokojnie.
- Ale ja mam to gdzieś! Co mnie to obchodzi?! Harry jest mój! Nie interesuje mnie to! A czy pomyślałeś jak ja się poczuję?! - wrzeszczałam i w tym momencie "para" spojrzała na nas. Harry podszedł do mnie. Zayn'a chyba nie było. Możliwe że już pojechał. Mniejsza.
- Vicki.. Spokojnie... - próbował mnie uspokoić.
- Nie dotykaj mnie. - warknęłam. - Teraz już nie będziesz miał dla mnie czasu prawda? Pff.. - prychnęłam i wyszłam.
- Tori! Zaczekaj! - krzyknął Hazza i wybiegł za mną. - Tori! - dobiegł i chwycił mnie za nadgarstek obracając przy tym.
- Zostaw mnie! Przecież teraz twoją dziewczyną będzie Caroline! - wykrzyczałam mu w twarz, a z moich oczu popłynęły słone łzy.
- Victoria. Ja muszę to zrobić z powodu kariery. Wiesz jak to jest. Specjalnie musimy udawać związki żeby było o nas głośno. - wyjaśnił. Matko.. Miałam ochotę przypierniczyć mu czymś.
- Nie, nie wiem jak to jest i nie chcę wiedzieć. Dlatego nie mam zamiaru być sławna. - powiedziałam cicho i odeszłam. Słyszałam jak mnie woła, ale ja nie zwracałam uwagi. Na chwilę się odwróciłam, ale zobaczyłam jak Caroline go pociesza. Świetnie. Po prostu ekstra. Zadzwoniłam do Louis'a.
[ rozmowa: J-Ja , L-Louis . ]
L- Halo?
J- L..Louis? Możesz po mnie przyjechać?
L- Tori, co się dzieje?
J- Potem ci powiem..
L- Zaraz będę. Czekaj na mnie.
J- Okej.
[ koniec rozmowy . ]
Stałam i czekałam na Louis'a. Jak on mógł mi to zrobić? Przecież ja go kocham. Czy on się ze mną nie liczy? Myśli, że jak jest gwiazdą to mu wszystko wolno i wszyscy mu wybaczą? Boże.. Nie mam siły. Gdy tak myślałam koło mnie zatrzymał się samochód. Spojrzałam na niego i z samochodu wysiadł Louis. Gdy zobaczył w jakim jestem stanie, podszedł do mnie i przytulił. Wtuliłam się w niego i wybuchnęłam jeszcze głośniejszym płaczem.
- Już dobrze myszko.. Nie płacz.. - uspokajał mnie. Uwielbiałam jak tak na mnie mówił. Wtedy czuję , że jestem bezpieczna. Gdy się uspokoiłam wszystko mu opowiedziałam.
- ... i.. i ona wtedy zaczęła go przytulać i pocieszać. - płakałam.
- I on się na to wszystko zgodził? - zapytał Lou patrząc na mnie.
- Nic nie mówił wiec chyba .. tak. - wtuliłam się w niego.
- Spokojnie.. - powiedział głaszcząc mnie po włosach. - Jedźmy stąd. - rzekł i wsiedliśmy do samochodu. Na miejscu wysiadłam i od razu skierowałam się do mojego pokoju. Opadłam na łóżko i zaczęłam myśleć. Co ja ma zrobić? Teraz? W tym momencie? Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. - powiedziałam. Do pokoju wszedł Louis.
- Hej. Wiesz.. Może wybralibyśmy się na miasto? - zapytał niepewnie i podrapał się w tył głowy.
- Jasne. - powiedziałam blado się uśmiechając.
- Okej. To za pół godziny?
- Mhm .
Lou wyszedł z pokoju, a ja zaczęłam szukać jakichś ubrań. Wybrałam to i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w wybrany zestaw. Zrobiłam lekki makijaż i uczesałam włosy. Spryskałam się moimi ulubionymi perfumami i zeszłam na dół. Louis już na mnie czekał.
- Idziemy? - zapytał szczerząc się.
- Jasne. - odparłam i wyszliśmy. - To gdzie najpierw? - zapytałam po chwili.
- Lody? - zaproponował.
- Okej. - rzekłam i ruszyliśmy w stronę budki z lodami.
- Jakiego chcesz? - zapytał Lou gdy doszliśmy.
- Czekoladowego .
Lou kupił i podał mi.
- Proszę .
- Dziękuję. - odparłam i zaczęłam wcinać. Poszliśmy na plac zabaw. Usiedliśmy na huśtawkach i zaczęliśmy gadać o wszystkim i o niczym. Po zjedzeniu lodów wróciliśmy do domu. Bardzo mi to pomogło. Lou jest kochany. Weszłam do domu i ściągnęłam buty. Od razu poszłam do siebie do pokoju. Włączyłam laptopa i weszłam na bloga.
" Hejka .
Co u was .?
U mnie jakoś . Dzisiaj miałam nagrywać , ale coś nie wyszło . : / .
Wszystko się zaczyna walić . A zapowiadało się tak pięknie . .
No cóż . Ale mam swojego przyjaciela :D .
Pozdro . xoxo < 3 .
Tori Payne . "

Posiedziałam jeszcze chwilkę i wyłączyłam laptopa. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Wskoczyłam w piżamkę i zasnęłam.

* Rano *

Wstałam i od razu poszłam do łazienki. Odbyłam wszystkie poranne czynności i ubrałam się. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Podczas tego gdy jadłam zadzwonił dzwonek do drzwi . . .

*

Siemaa . Jakiś taki krótki wyszedł nie .? : / . No ale ważne , że jest . : D . Czytać i komentować . < 3 . Pozdro . xoxo .

10 kom. = następny . Tylko bez oszukiwania .
Tagi: rozdział 12
07.02.2012 o godz. 16:31
- Jest śliczny. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Cieszę się, że ci się podoba. - odparł i mnie pocałował. Położyliśmy się na łóżku i gadaliśmy. Wtuliłam się w niego i zasnęłam.


*

Obudziłam się przytulona do Harry'ego. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem w domu chłopaków. Wzięłam moje spodnie i jakiś T-shirt Harry'ego i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Koszulka Hazzy okazała się być na mnie za duża, ale co tam. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni.
- Siemka. - powiedziałam.
- Joł. - przywitał się Zayn, który robił śniadanie bo reszta byłą zajęta czymś innym, a mianowicie dokuczaniem sobie. Usiadłam na blacie i patrzyłam jak Zayn robi kanapki. Gdy je zrobił, położył je na stole i odwrócił się.
- Jak się spa.. - nie dokończył bo spojrzał na mnie, na moją bluzkę i na łańcuszek. Na jego twarzy od razu pojawił się szatański uśmieszek. Spojrzałam na niego w stylu "What The Fuck?!" , a on zajął się robieniem herbaty. Nagle do kuchni wkroczył mój chłopak z szopą na głowie. Jak go zobaczyłam od razu zaczęłam chichotać.
- Z czego cieszysz? - zapytał podchodząc do mnie.
- Z twojej fryzury. Haha.. - powiedziałam ze śmiechem.
- Zabawne. - prychnął i spojrzał mi w oczy. Zbliżył się do mnie pozostawiając między nami niebezpieczną odległość. Musnął moje usta, a ja odwzajemniłam mu tym samym. Pocałował mnie delikatnie obejmując w pasie. Zarzuciłam mu łapki na szyję, a on zaczął całować. Jaki on jest słodki. Przez niego mam motylki. Po paru minutach całowania Harry zajrzał do lodówki, a wszyscy patrzyli na nas z opadniętymi koparami.
- Co? - zapytałam jak głupia.
- To. wy.. ten.. no.. tego.. razem?! - wyjąkał Niall patrząc na mnie.
- Tak . - uśmiechnęłam się. Nagle Louis poderwał się z krzesła.
- Harry! Jak mogłeś! Śpisz na kanapie! - krzyknął teatralnie Lou, a Harry podnosząc głowę uderzył się o lodówkę.
- Ałł. Co? - zapytał Harry patrząc na Louis'a i masując sobie głowę.
- To co słyszałeś. - odparł krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- O co ci chodzi? - Harry zbaraniał.
- Nie udawaj, ze nie wiesz. Perfidnie mnie zdradzałeś. - oznajmił Lou, a ja wyplułam sok, który miałam w buzi, prosto na Zayn'a.
- Kurwa .! - zaklął Zayn zabijając mnie wzrokiem. Zaczęłam się śmiać. Jak on komicznie wyglądał w tej mokrej bluzce! Hahaha.
- To jest poważne! Harry, z nami koniec! - powiedział Louis i usiadł. Harry nie wytrzymał i dołączył do mnie. Teraz oboje turlaliśmy się ze śmiechu. Liam z Niall'em nie byli lepsi. Gdy się uspokoiłam spojrzałam na Lou. Był tak poważny, że jeszcze mi się chciało śmiać. Odwróciłam się i napiłam się soku.
- Ej, dawno nie nagrywaliśmy Video Diary. - oznajmił Zayn, który już przebrany wszedł do kuchni.
- Rzeczywiście. - powiedział Niall.
- Nagrywamy? - zaproponował Zayn patrząc na nas.
- Okej. - rzekł Harry i wyszedł z kuchni. Przyniósł kamerę, a my usiedliśmy na schodach.
- Cześć! Jesteśmy One Direction, a to jest Video Diary numer 3 .!!! - powiedział Zayn, a wszyscy zaczęli "krzyczeć ze szczęścia".
- Jak już wiecie towarzyszy nam siostra Liam'a - Tori. - wyjaśnił Louis, a ja się przywitałam. Chłopaki zaczęli coś gadać i odpowiadać na pytania. Harry'emu się nudziło więc położył się między moimi nogami bo siedział schodek pode mną. Spojrzałam na niego, a on na mnie. Wyszczerzyłam się i zaczęłam bawić się jego lokami.
- A ty Tori? Na jakim instrumencie grasz? - zapytał mnie Niall obracając się w moją stronę.
- Em.. Ja gram na gitarze. - wyjaśniłam.
- A ja na trójkącie. - powiedział Zayn i zaczął udawać , że gra. Lou wydawał z siebie bardzo dziwne dźwięki.
- Louis, weź się uspokój. - powiedział Harry.
- A ty przestań mieć kręcone włosy! - wrzasnął Lou , a wszyscy zaczęli się śmiać.
- Przepraszam, że jestem taki pociągający. - oznajmił po chwili.
- A wiecie , że Harry kręci swoje włosy? - powiedział Liam.
- Bo są proste. - wyjaśnił Niall.
- Nieee... To jest peruka. - odparł teatralnym głosem Lou.
- Jestem łysy.. - wypalił nagle Harry, a ja wybuchnęłam śmiechem.
- Serio?! - krzyknęłam i zaczęłam oglądać jego włosy.
- Jak ci zaraz dam.. - powiedział Hazza i zaczął mnie łaskotać.
- Hahaha.. Przestań.. haahaha.. bo pójdę siedzieć z Louis'em! - zagroziłam mu, a on od razu przestał.
- Zayn.. Daj mi swoje orzechy.. - wyjęczał po jakimś czasie Niall. Zayn popatrzył się na niego jak na debila , a ja zaczęłam się śmiać.
- Z czego ty się śmiejesz? - zapytał Liam, a ja mu szepnęłam coś na ucho, a mianowicie:
- Nie wiesz o jakie orzechy chodzi? - szepnęłam a Liam dołączył do mnie i zaczął się śmiać. Powiedział to Zayn'owi , a Zayn Lou. Gdy doszło to do Niall'a on spojrzał się na mnie jak na idiotkę.
- Mi chodziło o normalne orzechy! Bo ja lubię orzechy , a Zayn je zawsze ma i często mu je zjadam. - wyjaśnił Nialler.
- Niall jest wiewiórką. - wypalił Liam, a wszyscy wybuchnęli śmiechem. Cholera. Naszła mnie ochota na marchewkę. Na chwilę wstałam i poszłam do kuchni. Obrałam jedną marchewkę i umyłam. Wróciłam do chłopaków i usiadłam. Zaczęłam wcinać gdy Louis się na mnie spojrzał i gdyby jego oczy mogły zabijać już dawno leżałabym na podłodze.
- MOJA MARCHEWKA!!! - wrzasnął i zaczął wchodzić po schodach w moją stronę. Zapiszczałam i schowałam marchewkę za sobą.
- Oddawaj. - wysyczał.
- Nie. - pokręciłam głową , a on usiadł za mną. Spojrzałam na niego pytająco , a on się wyszczerzył. Dooobra . . Nie wiem o co chodzi. Zaczęłam jeść. Nagle Lou wyrwał mi ją i uciekł na dół i usiadł obok Niall'a.
- EJ! Oddaj! - krzyknęłam.
- Nie. Moja marchewka nikczemna. - powiedział teatralnie. Ja skrzyżowałam ręce na piersiach i odwróciłam się tyłem do nich.
- Dawaj tą marchewkę. - powiedział Harry i próbował wziąć ją Lou.
- A jak podzielę się z tobą marchewką? - zapytałam nagle. Louis momentalnie rozpromieniał.
- O rety , rety , zmieniają się priorytety! - zarymował , a wszyscy zaczęli się śmiać. Przepołowiłam marchewkę i część dałam Lou. Zaczęłam jeść a chłopaki gadali i odpowiadali na pytania. Gdy skończyliśmy kręcić wrzuciliśmy to na YT i czekaliśmy na pierwsze komentarze. Po paru minutach pojawiły się.
" Niall jest wiewiórką?! O_o . Mój mąż jest wiewiórką!!!"
- Hahaha. Masz żonę?! ahahahah - śmiałam się w niebogłosy.
- Zabawne. - prychnął Nialler.
" Louis jak możesz. Podziel się marchewką! XDD . "
- No właśnie! - powiedziałam.
- Spierniczaj od moich marchewek! - powiedział zabawnym dla mnie tonem.
" Te loki należą do mnie. <333 . "
- Pff.. - prychnęłam.
- Haha. - zaśmiał się Liam. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem.
" Hahaha . ! Kocham was . Nie mogę się doczekać kiedy wrócicie w trasę . "
" Harry jesteś łysy? hahahahha XD "
- Jesteś? - zapytał Liam i zaczął oglądać jego loki.
- Nie dotykaj moich loków! One należą tylko i wyłącznie do Tori! - wykrzyknął Harry i przytulił się do mnie.
- Widzisz? - powiedziałam i przytuliłam go.

Wieczorem wszyscy siedzieliśmy u mnie w domu w salonie i oglądaliśmy "Dziennik Bridget Jones". Siedziałam na kanapie wtulona w tors Harry'ego i zasypiałam. Najlepsze jest to, że jak Harry widział, że zasypiam to całował mnie w usta. Także nie miałam szansy zasnąć. Nikczemny... W końcu zebrałam się i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamę. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się do łóżka. Leżałam i już odpływałam gdy nagle coś ciepłego przytuliło mi się do pleców. Tak jak myślicie. Był to Harry. Uśmiechnęłam się do siebie i odpłynęłam w krainę Morfeusza.

Rano obudziłam się o 9:00. Wyślizgnęłam się z łóżka tak, by nie obudzić mojego misia i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam to: http://stylistki.pl/bez-nazwy-145345/ ( bez zegarka i torebki ). Zrobiłam inne poranne czynności i zeszłam na dół. W kuchni przywitali mnie Louis wpieprzający marchewkę i Liam czytający poranną gazetę.
- Siema. - weszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki. Łee... Nic nie ma. "Wyszłam" z lodówki i usiadłam na blacie. Zaczęłam machać nogami i patrzeć na Louis'a , który jadł marchewkę. Do kuchni zawitał Książę Harold.
- Hej kochanie. - przywitał się i cmoknął mnie w usta.
- Witaj. - odparłam uśmiechając się. Nagle wpadłam na pomysł. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Alice.
[ rozmowa . J-Ja , A-Alice . ]
A- Haluuu?
J- Siema.
A- No heej.
J- Co powiesz na zakupy?
A- Zajebisty pomysł.
J- To u mnie za 10 minut.
A- Okej. Pa.
[ koniec rozmowy . ]
Zeskoczyłam z blatu i poszłam po komórkę. Włożyłam ją do kieszeni i zeszłam na dół. Po chwili przyszła Alice.
- No hej. To jak? Idziemy? - zapytałam.
- Jasne. - odparła.
- Chłopaki! Ja wychodzę! - krzyknęłam i wyszliśmy. Doszliśmy do centrum handlowego. Weszliśmy do jakiegoś sklepu i zaczęłam rozglądać się za jakimiś fajnymi ciuchami. Nagle wypatrzyłam świetną bluzkę ( bluzka ). Gdy ją przymierzyłam leżała na mnie idealnie. Teraz czas na jakieś spodnie. Alice pomagała mi szukać gdy znalazła eleganckie rurki ( spodnie ). Były świetne! Zaczęłam szukać jakiejś sukienki gdy ją znalazłam. Śliczna, fioletowa sukienka. ( sukienka ). Alice powiedziała że jest megaśliczna. Na zakupach zeszło nam 4 godziny. Do domu wróciłyśmy taksówką. Alice poszła do siebie, a ja do siebie. Weszłam do domu cała w torbach. Dowlokłam się do pokoju i rzuciłam wszystko na podłogę. Nie wiedziałam, że aż tyle tego! Zeszłam na dół napić się wody.
- Ee.. Tori.. Co ty tam miałaś? - zapytał niepewnie Niall.
- Ubrania. - odparłam pijąc wodę.
- Aha.
- A gdzie Harry? - zapytałam.
- Pojechał z Zayn'em do studia. Manager ich wzywał. - wyjaśnił Lou.
- Spoko. - oznajmiłam i poszłam do siebie. Rozpakowałam wszystko i powsadzałam do garderoby. Walnęłam się na łóżko i zaczęłam myśleć. Nagle dostałam sms'a od Paul'a. Znoowu?!
" Przyjedź do studia. Będziesz nagrywać tą piosenkę co ostatnio mi ją dałaś."
Zajebiście. Poszłam się odświeżyć i ubrać : http://stylistki.pl/my-152088/ ( bez torby ).
- Louis, podwieziesz mnie do studia? - zapytałam.
- Jasne. - powiedział i wziął kluczyki od samochodu. Wsiedliśmy i ruszyliśmy. Gdy dojechaliśmy , podziękowałam mu i wysiadłam. Ruszyłam w stronę studia. Weszłam i zaczęłam szukać odpowiednich drzwi. Weszłam i . . .

*

No siema .! Jest 11 . Chłopaki wspomnieli o nas na facebooku! Mówię wam jakie emocje . Hahaha .! XD .
Jest następne Video Diary ( filmik ). Jak to oglądałam to ryłam ze śmiechu .! XDD .
Rozdział długi jakiś wyszedł :D .
Czytać i komentować < 3 .
Pozdro . xoxo .
Tagi: rozdział 11
03.02.2012 o godz. 20:37
To moje konto na nk . Jest to FanClub o One Direction . Zapraszajcie i mówcie o nim swoim znajomym .
Z góry dziękuję <3 .
( konto )

Albo na Facebooku :
( stronka )
Tagi: konto
30.01.2012 o godz. 18:30
- Czemu płaczesz? - zapytał Louis, a wszyscy usiedli obok mnie.
- Bo.. Nikt nigdy.. Tyle dla mnie nie poświęcił.. - powiedziałam i wtuliłam się w Lou. Jak dobrze, że wrócili...


*

Jeszcze trochę posiedziałam z nimi, ale musieli już iść. Oczywiście Alice musiała ich wszystkich wyprzytulać , wyściskać i wycałować. Dali jej autografy i poszli. Liam poszedł do swojego pokoju i włączył muzykę. Alice też wyszła więc ja poszłam się wykąpać i spać.


Rano obudziłam się o 9:00. Za nic nie chciało mi się wstawać, ale jak mus to mus. Zwlokłam się z łóżka i poszłam wziąć prysznic. Ubrałam się : http://stylistki.pl/ppp-150684/ i zeszłam na dół. Starych nie było więc zrobiłam sobie śniadanie i poszłam na kanapę. Włączyłam TV i zaczęłam jeść. Po posiłku umyłam miskę i dalej oglądałam. Po chwili zszedł Liam. Walnął się obok mnie z talerzem kanapek.
- Siema młoda. - powiedział jedząc.
- Cześć staruszku. - odparłam z uroczym uśmiechem. On mnie przedrzeźnił i jadł dalej. Gdy zjadł odezwał się.
- Idę do chłopaków. Idziesz ze mną? - zapytał i spojrzał na mnie.
- Okej. - odparłam i wyszliśmy. Szliśmy krótko bo mieliśmy do nich dość blisko. Gdy doszliśmy na miejsce Liam zadzwonił dzwonkiem. Otworzył nam Zayn.
- O, hej. Wejdźcie. - wpuścił nas do środka. Weszłam i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nic się nie zmieniło. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Weszliśmy do salonu.
- Cześć . - przywitali się chłopcy.
- Joł. - odparłam. Nagle zobaczyłam Niall'a siedzącego na podłodze i robiącego coś ze swoimi M&M's.
- Yy... Niall.. Co ty robisz? - zapytałam ze zdziwieniem.
- Układam cukierki w kolejności alfabetycznej. - odparł i zajął się układaniem.
- Ee.. Doobra.. Trafiłam do wariatkowa.. - powiedziałam i usiadłam. Harry spojrzał na mnie i się wyszczerzył. Chłopaki gadali coś o trasie, a Harry cały czas patrzył się na mnie. Jakie on ma piękne oczy.. Dobra bo się rozmarzę i stracę kontakt z otoczeniem.
- Harry, a to co o tym myślisz? - zapytał Lou.
- Hmm? - Harry spojrzał na Louis'a pytającym wzrokiem, a wszyscy zaczęli się śmiać.
- Co myślisz o tym żeby za jakiś tydzień wrócić w trasę? - powtórzył Liam.
- Okej. - rzekł. Nagle dostał sms'a. Szybko na niego odpisał i oznajmił.
- Ja wychodzę. Nie wiem kiedy wrócę. Pa. - powiedział i wyszedł. Ciekawe gdzie poszedł. Mniejsza o to. Siedziałam i się nudziłam. Ja pierdole ile można gadać o głupiej trasie. Postanowiłam się przejść.
- Idę na spacer. Narka. - rzuciłam i wyszłam. Szłam chodnikiem i skręciłam do parku. Weszłam do niego i usiadłam na pobliskiej ławce. Wdychałam świeże powietrze. Lato w Londynie jest piękne. Tyle ciepła i radości. Wstałam i poszłam dalej. Nagle zobaczyłam miziającą się parę. Takim to dobrze. Żadnych zmartwień, liczy się tylko miłość. Hah. Ten chłopak na włosy podobne do.. Zaraz , zaraz.. O kurwa. No chyba nie. Przecież to Harry z tą.. Jak jej jest? Noo.. Caroline! No nie. Co ja widzę? Harry i Caroline. Przecież ona ma 32 lata! A Dzień Babci chyba już był co nie? Nagle Harry odskoczył od niej i zaczął krzyczeć. Dokładnie nie słyszałam co mówił , ale chyba powiedział "kretynko". Nagle odczułam takie dziwne uczucie. Byłam zazdrosna? Stałam tak i patrzyłam na nich gdy Harry spojrzał w moją stronę. Serce waliło mi jak oszalałe. Co mam robić? Uciekać? Stać? Nagle Harry zaczął iść w moją stronę, a ta suka za nim.
- Tori! - krzyknął. Odwróciłam się i zaczęłam biec, ale on mnie dogonił. Po moich policzkach spływały łzy.
- Vicki. - powiedział gdy mnie dogonił.
- Zostaw. - warknęłam i szłam dalej.
- Zaczekaj. To nie tak jak myślisz! - chciał wyjaśnić.
- Pff.. Ja wiem co myślę. Fajnie, umawiasz się ze starszą od siebie. - wydusiłam przez płacz.
- Ty chyba nie myślisz, że z nią chodzę?! Przecież ona mogłaby być moją matką! Ja tylko chciałem z nią obmówić wspólną piosenkę. - wyjaśniał bardzo szybko. Chyba był nieźle poddenerwowany.
- Ja nie chcę teraz nic słuchać. Myślałam, że jak tu wrócę to wszystko się ułoży, a jest jeszcze gorzej. - powiedziałam i odbiegłam. On cały czas biegnął za mną. Wbiegłam na jezdnię gdy nagle usłyszałam jak Harry głośno krzyknął moje imię. Spojrzałam w bok i zobaczyłam ciężarówkę, która jechała wprost na mnie. Nie wiedziałam co robić. Nogi przywarły mi do asfaltu. Gdy była już bardzo blisko, całe życie mignęło mi przed oczami. Pierwsze kroki, pierwsza kłótnia z Liam'em o to, które z nas ma iść na komputer , w końcu wyjazd z chłopakami , poznanie Harry'ego , kłótnia z nim. Nagle poczułam szarpnięcie i uderzenie. Otworzyłam oczy. Ja żyję?! Jakim cudem?!
- Tori.. Nic ci nie jest? - pytał zdnerwowany i wystraszony Harry.
- Co.. Się dzieje? - wyjąkałam i podniosłam głowę. Natknęłam się wzrokiem na coś pięknego. Oczy.. Oczy, w których utonęłam. Harry wziął mnie na ręce i zaniósł do ich domu. Wszedł i od razu zaniósł do swojego pokoju. Momentalnie zasnęłam.


Obudziłam się dwie godziny później. Rozejrzałam się po pokoju i nic nie rozumiałam. Czyj to pokój? Wyszłam z niego i zaczęłam szukać schodów. Znalazłam je i zeszłam po nich na dół. Gdy mnie zobaczyli od razu do mnie podbiegli. Oprócz Hazzy. Nie dziwiłam mu się. Przecież wtedy w parku nie chciałam go słuchać.
- Chłopaki! Nic się nie stało. Dziękujcie Harry'emu bo gdyby go wtedy nie było to odwiedzalibyście mnie na cmentarzu. - powiedziałam i usiadłam. Oni też usiedli.
- Tori.. Ja.. Ja nie jestem z Caroline.. Nigdy z nią nie byłem.. Przepraszam.. - wyjaśnił Harry patrząc na nią.
- On mówi prawdę. Mieliśmy nagrywać z Caroline piosenkę , ale zrezygnowaliśmy, a ona się nas czepiała, że nie dotrzymujemy słowa i takie tam. No i Harry miał się z nią spotkać żeby jej wszystko wyjaśnić. Widocznie ona go wtedy pocałowała. - oznajmił Louis.
- Zacząłem na nią wrzeszczeć, ale.. Zobaczyłem ciebie i.. - chciał dokończyć, ale ja mu nie pozwoliłam.
- Dobra. Nie ma o czym mówić. Wierzę ci bo jesteś moim przyjacielem. - powiedziałam i spojrzałam na Hazzę. On uśmiechnął się do mnie blado i poszedł do kuchni. Ja poszłam do siebie gdy nagle dostałam sms'a od Paul'a.
" Musisz przyjechać do studia bo nagrywasz piosenkę. Chłopaki wiedzą gdzie to jest więc cie podwiozą."
Szybko poszłam wziąć prysznic i się przebrać. Ubrałam to : http://stylistki.pl/nutella-150380/ ( bez tej Nutelli XDD ) , uczesałam się , zrobiłam makijaż i zbiegłam na dół.
- Gdzie ty idziesz? - zapytał Liam.
- Do studia. Który z was mnie podwiezie? - zapytałam, a Harry wychylił swój śliczny ryjek z kuchni.
- Ja wiem gdzie to jest. Mogę cię podwieźć. - powiedział i wyszedł z kuchni.
- Okej. - odparłam i wyszliśmy. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Przez całą drogę nic nie mówiliśmy. Na miejscu wysiadłam i weszłam do środka. Harry zaprowadził mnie do odpowiednich drzwi. Weszliśmy i Paul od razu nas przywitał.
- Stań tam i załóż słuchawki. - wyjaśnił , a ja zrobiłam to co kazał. Nagle w słuchawkach poleciała moja piosenka. Muzyka była już zrobiona. Zaczęłam śpiewać. To było cudowne uczucie. Po wielu próbach udało mi się nagrać pierwszą piosenkę. ( wyszła ona tak ) Ja dla mnie wyszła świetnie. Niedługo miała się ukazać na YT. Harry jeszcze po drodze wstąpił do centrum handlowego. Nie chciał powiedzieć po co. Po wszystkim wróciliśmy do domu.
- Jesteśmy! - wrzasnęłam i weszłam do salonu. Walnęłam się na kanapę obok Zayn'a.
- A co ty taka uchachana? - zapytał.
- A bo nagrałam piosenkę. - powiedziałam i się wyszczerzyłam.
- Wow! Gratuluję. - odparł.
- Dzięks. - rzekłam i przybiliśmy sobie żółwika. Postanowiłam pójść do pokoju. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam. Nagle usłyszałam pukanie.
- Proszę. - powiedziałam. Do pokoju wszedł Harry.
- Hej. - rzekł i zamknął drzwi.
- O, hej. - uśmiechnęłam się i usiadłam na łóżku. Harry usiadł obok mnie i zaczął.
- Tori.. Znamy się już długo.. i przez ten czas bardzo cię polubiłem. Jesteś świetną dziewczyną. Masz poczucie humoru , śliczny uśmiech , piękne , piwne oczy , a co najważniejsze - jesteś szczera. Tori.. Ja.. Ja cię kocham. - wyjaśnił i spuścił głowę. O ja pierdole. Harry Styles mnie kocha?! Niemożliwe. On czuje to samo co ja do niego? Matko..
- Harry. - zaczęłam podnosząc jego głowę za podbródek i patrząc mu w oczy. - Ja.. Czuję do ciebie to samo. Od samego początku. - powiedziałam, a on spojrzał na mnie. Zaczął się do mnie przybliżać, a ja nie protestowałam. Wręcz przeciwnie, ja tego chciałam. Bardzo. Harry delikatnie musnął moje usta, a ja odwzajemniłam tym samym. W końcu połączyliśmy się w namiętnym pocałunku. Motylki wariowały mi w brzuchu. Spojrzeliśmy sobie w oczy i uśmiechnęliśmy się. Nagle Harry wyciągnął coś z kieszeni. Był to śliczny naszyjnik z literką "H" ( naszyjnik ) Odwróciłam się żeby mógł go zapiąć. Spojrzałam na niego.
- Jest śliczny. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Cieszę się, że ci się podoba. - odparł i mnie pocałował. Położyliśmy się na łóżku i gadaliśmy. Wtuliłam się w niego i zasnęłam.

*

Jest dziesiąty . Rozwaliliście mnie komami pod ostatnim rozdziałem. Dawaliście po 5 komentarzy żeby był następny. Dziękuję wam , że tak lubicie ten blog , ale mi naprawdę zależy na tym , by ktoś to czytał. Ale i tak WIELKIE DZIĘKI ! ! ! . Kocham was < 333333 .
Następny rozdział = 10 komentarzy .
Tagi: rodział 10
30.01.2012 o godz. 17:09
- Alice, oddychasz? - zapytałam machając jej rękami przed nosem.
- Tak tak . Ale jak to wyjechałaś?
- Normalnie. Nie chciałam już tam być. Wszystko przypominało mi Harry'ego. - ostatnie zdanie wypowiedziałam ciszej. Nagle . . .


*

Nagle do domu weszli moi rodzice. Na mój widok mama upuściła siatki z zakupami.
- Victoria?! - krzyknął mój tata.
- Nie, Święty Mikołaj. - powiedziałam z sarkazmem.
- Ale.. Co ty tu robisz? - zapytała mama.
- Wyjechałam. Nie chciałam już tam dłużej być bo nie miałam po co. A tak w ogóle to się za wami stęskniłam. - wyjaśniłam i blado się uśmiechnęłam.
- Oj córciu . . - mama podeszła do mnie i przytuliła.
- Ja już lecę . Trzymaj się Tori. - rzekła Alice całując mnie w policzek i wychodząc. No to zostałam sama, nie licząc rodziców. Poszłam do siebie i wzięłam laptopa. Od razu weszłam na bloga.
" Siemka .! < 3 .
Co tam u was .?
U mnie do kitu . : / . Całe wakacje spieprzone .
Przepraszam cię . Ja naprawdę tego żałuję . : ( .
A teraz idę spać bo jestem zmęczona .
Branoc < 3 .
Tori Payne . "

Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Ubrałam się w piżamę i od razu wskoczyłam do łóżka.


* Oczami Harry'ego *


- Ruszcie się bo się spóźnimy! - krzyczałem biegnąc. Tak, wracamy do Londynu. Poinformowaliśmy już fanów i chyba nie będą zadowoleni, ale muszą to zrozumieć. Gdy dobiegliśmy do wejścia do samolotu, daliśmy pani bilety i od razu weszliśmy na pokład. Podczas lodu zasnąłem.

Obudził mnie głos jakiejś pani. Zebrałem się i wysiadłem z samolotu. Razem z chłopakami odebraliśmy bagaże, a Zayn zamówił taksówkę. Gdy przyjechała wsiedliśmy do niej i pojechaliśmy do naszego domu. Na miejscu bez słowa wysiadłem i wszedłem do naszej willi. Nic się nie zmieniło. Pobiegłem do swojego pokoju i rozpakowałem się. Postanowiłem wybrać się na spacer. Powiadomiłem o tym chłopaków i wyszedłem z domu. Szedłem chodnikiem rozmyślając gdy nagle moja uwagę przykuła pewna dziewczyna, która biegła i płakała. Nagle wbiegła na jezdnię. Spojrzałem przed siebie i spostrzegłem ciężarówkę. Spojrzałem na dziewczynę i.. O matko! Przecież to Tori! Zacząłem biec w jej stronę. Lecz było już za późno. Za nim do niej dobiegłem ciężarówka potrąciła Vicki. Chciałem krzyczeć, ale nie mogłem.

Obudziłem się z krzykiem i cały mokry. Dopiero po chwili spostrzegłem, że jestem w samolocie wśród ludzi. Spłonąłem rumieńcem i oparłem się o siedzenie.
- Harry, co jest? - zapytał Louis, który siedział obok mnie.
- Miałem zły sen. - odparłem cicho.
- Oj.. Chodź tu do mnie. - rzekł Lou i przytulił mnie, a ja się w niego wtuliłem. Po 20 minutach jakaś laska powiedziała, że za chwilę lądujemy. Zapiąłem pasy i po chwili wylądowaliśmy. Odebraliśmy bagaże i Zayn zadzwonił po taksówkę. Prawie tak samo jak w moim śnie. Ale mniejsza. Wsiedliśmy do taxi i ruszyliśmy do naszego domu. Louis zapłacił , a ja wysiadłem i wszedłem do naszej skromnej chatki. Jak mnie to słowo rozwala. Wielka willa z basenem, a ja mówię "skromna chatka". Poszedłem do mojego pokoju i walnąłem się na łóżko. Co to był za sen? Matko.. Wziąłem laptopa i wszedłem na Twittera. Zacząłem odpisywać moim fanom gdy nagle przypomniałem sobie o istnieniu mojego bloga. Szybko się zalogowałem i dodałem posta.
" Hej Directionersi .!
Co tam u was .?
U mnie niezbyt fajnie. Musieliśmy przerwać trasę z powodów prywatnych. Nie wiemy kiedy powrócimy na scenę, ale mamy nadzieję, że niedługo. Dawno mnie tu nie było . : /
Chyba nie będę tutaj za często wchodził bo nie mam zbytnio czasu. Ale jeśli mi się uda to wejdę jak najszybciej się da.
Pozdrawiam . Harry Styles . xoxo . < 3 . "

Posłuchałem jeszcze muzyki i wyłączyłem laptopa. Poszedłem się wykąpać. Czysty i pachnący wskoczyłem do łóżka.

Obudziły mnie jakieś szepty.
- Harry.. Harry.. - ktoś szeptał.
- Co..? Kto..? - wyjęczałem zaspany.
- To ja, Louis. Mogę z tobą spać? - zapytał cicho.
- A co się stało? - spytałem.
- Po pierwsze miałem zły sen, a po drugie mi zimno. - wyjaśnił.
- Wskakuj. - rzekłem robiąc miejsce obok siebie. Lou położył się i leżał. - Dobranoc. - powiedziałem i obróciłem się do niego plecami i nakrywając kołdrą.
- Dobranoc. - odparł. Leżałem sobie gdy nagle poczułem coś ciepłego oplatającego mój pas. Okazało się, że Louis przytulił się do mnie od tyłu. Uśmiechnąłem się pod nosem i zasnąłem.


* Oczami Tori *


Obudziłam się dość wcześnie bo o 8:00. Wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam się : http://stylistki.pl/--150344/ , zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół.
- Hej. - przywitałam się z rodzicami, którzy znowu byli zajęci jakaś papierkową robotą. Wzięłam miskę i zagrzałam mleko. Nasypałam płatków i usiadłam na blacie patrząc na rodziców. Gdy mleko było ciepłe zalałam nim płatki i zaczęłam wcinać. Po posiłku poszłam na kanapę i włączyłam VIVĘ. Leciała akurat piosenka Nicole Scherzinger "Wet". Kocham to. Zaczęłam sobie nucić, a zaraz potem śpiewać. Rodzice wyszli z domu mówiąc, że nie wiedza kiedy wrócą. Ta.. Jak zwykle. Nagle do domu wpadła Alice i zaczęła piszczeć. No tak. Ta, którą pukać nie nauczyli.
- Co się znowu stało? - zapytałam obojętnie.
- ONE DIRECTION PRZYJECHALI DO LONDYNU!!! - wrzasnęła.
- CO?! - krzyknęłam i wstałam.
- Przyjechali! Ale zajebiście! - darła się odwalając swój taniec radości.
- Na chuja tu przyjechali?! Mało im?! - powiedziałam prawie krzycząc.
- Tori. Przestań. - rzekła Alice podchodząc do mnie.
- Jak mam przestać?! Specjalnie wyjechałam żeby już z nimi nie być bo nie mam po co, a oni wrócili?! Boże.. - jęknęłam i usiadłam. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Kogo znowu diabli niosą? Poszłam otworzyć bo Alice była cała w skowronkach i gadała sama do siebie. Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam w nich One Direction.
- Czego? - zapytałam oschle.
- Tori. Przepraszamy.. - powiedział Zayn patrząc na mnie. Nagle do przodu wyszedł Harry.
- Tori, wiem co teraz o nas myślisz. A przynajmniej o mnie. Zwykły dupek, który nie ma uczuć. Wiem, przepraszam. Byłem mega wkurzony wtedy, ale zrozumiałem. Zrozumiałem, że tak nie można. Tori.. Ja.. - chciał dokończyć Harry, ale nie było mu to dane. Domyślacie się czemu? Ależ oczywiście. Moja kochana przyjaciółka zobaczyła One Direction i rzuciła się na nich z piskiem.
- Alice.. Alice.. ALICE!!! - krzyknęłam. - Zostaw ich bo ich udusisz i kogo wtedy będziesz wielbić? - zapytałam. Ona się od nich odkleiła.
- Wejdźcie. - powiedziałam i ich wpuściłam. Usiedliśmy w salonie, a oni zaczęli mi wszystko wyjaśniać.
- Przerwaliście trasę z mojego powodu? - zapytałam.
- Tak. - powiedział Liam. Nagle poczułam, że pojedyncza łza spływa mi po policzku.
- Czemu płaczesz? - zapytał Louis, a wszyscy usiedli obok mnie.
- Bo.. Nikt nigdy.. Tyle dla mnie nie poświęcił.. - powiedziałam i wtuliłam się w Lou. Jak dobrze, że wrócili...

*
Jest dziewiąty . Sorry , że nie pisałam , ale nie miałam weny . Czuję , że prawie nikt tego nie czyta . Jeśli chcecie następny rozdział musi być co najmniej 8 komentarzy .
Miłego czytania . Pozdro . < 3 .
Tagi: rozdział 9
29.01.2012 o godz. 16:06
Zauważyłam, że gdy wspomniałam o Dudu, Harry jakby posmutniał. I dobrze mu tak. Nie miał zamiaru odebrać telefonu to ja też go zignoruję. Od razu rzuciłam się na łóżko. Potem wyszłam pospacerować i resztę dni przesiedziałam na łóżku i nad kartką próbując coś stworzyć. Nie wiedząc kiedy zasnęłam...


*

Nad ranem obudziłam się na podłodze. Trochę dziwnie to wyglądało, ale co poradzić. W ogóle jak ja się znalazłam na podłodze? Prawdę mówiąc nie chcę wiedzieć. Podniosłam się z podłogi i poszłam się umyć. Ubrałam się : http://stylistki.pl/xd--149244/ i zeszłam do restauracji. Szczerze? Nie mam ochoty widzieć tych Kreatur. No, ale mus tu mus. Weszłam do środka i od razu podeszłam do lady. Zamówiłam jedzenie i usiadłam przy stoliku jak najdalej od NICH. Gdy kelner przyniósł zamówienie zaczęłam wcinać. Nagle dostałam sms'a. Na wyświetlaczu pojawiło się "Harry < 3". Odczytałam go.
"Tori. Chodź do nas. Proszę. < 3 . "
Odpisałam:
"Spadaj."

"Dlaczego taka jesteś?"

"Niby jaka? Jestem taka, jacy wy jesteście dla mnie."

Nie odpisywał z 15 minut. Pff.. Mam to gdzieś.
- Hej. - ktoś przysiadł się do mnie. Spojrzałam w stronę tego Ktosia. No tak. Zayn.
- Czego? - warknęłam.
- Victoria, przecież wiesz, że nie zrobiliśmy tego specjalnie. Przepraszamy. - w tym momencie do mojego stolika podeszła reszta One Direction. Spojrzałam na Harry'ego. Miał spuszczoną głowę i patrzył na swoje buty. Zrobiło mi się go trochę żal.
- Niech wam będzie. - powiedziałam i wstałam. - Widzimy się w studiu. - rzekłam i poszłam do Paul'a.
- O, już jesteś. A gdzie reszta? - zapytał spoglądając na mnie.
- Zbierają się. - odparłam i weszłam do autokaru. Po 10 minutach dołączyła reszta i ruszyliśmy. Gdy dojechaliśmy wysiadłam pierwsza i weszłam do studia. Miałam nagrywać piosenkę. Tak się cieszę. Moje marzenia się spełniają. Zaczęło się nagrywanie. Musiałam powtarzać jedno i to samo chyba ze dwadzieścia razy. Po nagrywaniu Paul powiedział.
- 40 powtórek.
- Dla mnie każda była taka sama. - odezwał się Zayn. Spojrzałam na niego twierdzącym wzrokiem. Po próbie pojechaliśmy do hotelu. Miałam ochotę wybrać się na plażę. Wzięłam więc torbę plażową i strój. Zamknęłam pokój i na korytarzu minęłam się z Harry'm. Był mega przygnębiony.
- Harry. - odezwałam się gdy mnie minął. On odwrócił się i spojrzał na mnie pustym wzrokiem. Nie było w nich już tej radości co kiedyś. Były smutne i szare.
- Co? - zapytał oschle.
- Ja.. Przepraszam. - powiedziałam podchodząc do niego. - Nie wiedziałam.. - spojrzałam w te oczy, ale po chwili spuściłam głowę.
- Szkoda, ze nie pomyślałaś wcześniej. Wracaj do tego chłopaka z plaży. Może on cię pocieszy. - oznajmił i odszedł. Tak po prostu.. Oparłam się o ścianę i zjechałam po niej. Łza spłynęła mi po policzku, a zaraz jej miejsce zastąpiły inne łzy. Dlaczego wtedy mu nie uwierzyłam? Jaka ja jestem głupia! Matko . . .
- Tori? - odezwał się ktoś. Spojrzałam w górę i zobaczyłam Liam'a. - Kochanie, co się stało? - zapytał z troską i uklęknął obok mnie. Od razu się w niego wtuliłam i wybuchnęłam jeszcze głośniejszym płaczem. On nic nie mówił tylko przytulił mnie i kołysał. I za to go kocham, że nie mówi tych wszystkich "będzie dobrze" albo " wszystko się ułoży" tylko nic nie mówił. Gdy ochłonęłam opowiedziałam mu wszystko.
- I on wtedy odszedł.. - powiedziałam i popatrzyłam w oczy mojemu bratu.
- Tori. Na razie idź do siebie i ochłoń, a ja z nim pogadam. - oznajmił, a ja przytaknęłam i poszłam do siebie.


* Oczami Liam'a *


Poszedłem do pokoju Harry'ego i zapukałem.
- Proszę. - usłyszałem i wszedłem.
- Harry, możemy pogadać? - zapytałem siadając obok niego na łóżku.
- O czym? - spojrzał na mnie pytająco.
- O Tori. - rzekłem.
- Co? Wygadała ci się, co nie? - zaśmiał się ironicznie.
- Harry! Przestań. To jest moja siostra i mi na niej zależy. Dobrze wiem, że tobie też! Idź do niej i z nią pogadaj. - wyjaśniłem mu.
- Nie! Już wiem jaka ona jest! Nie będę z nią gadał bo nie mam o czym! - wykrzyczał i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Westchnąłem i poszedłem do siebie.


* Oczami Tori *

Postanowiłam się przejść. Wyszłam z pokoju i poczułam uderzenie. Odwróciłam się i ujrzałam wkurzonego Harry'ego.
- Wygadałaś mu nie?! - powiedział nieźle wkurwiony.
- Ale Harry.. - chciałam coś powiedzieć, ale on mi nie pozwolił.
- Przestań! Żadnego "ale"! Wyszło szydło z worka! Jesteś zwykłym rozwydrzonym bachorem! Myślisz, ze ci wszystko wolno bo twój brat jest gwiazdą?! - cały czas krzyczał.
- Harry! O co chodzi? - zapytałam.
- Dobrze wiesz o co chodzi! Poskarżyłaś się braciszkowi, że cię wtedy nie słuchałem! A powiedziałaś mu jak ty się zachowałaś gdy ja chciałem ci coś wyjaśnić?! Nie! Ale wbij sobie do głowy. Nigdy nie będziesz miała tego co chcesz. Nigdy! - wykrzyczał mi w twarz.
- Ale.. - chciałam coś wyjaśnić.
- Nie odzywaj się do mnie! Współczuję Liam'owi takiej siostry! - wrzasnął i odszedł, a ja zostałam w pustym korytarzu dochodząc do siebie. Po chwili wbiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam płakać. Miałam dość swojego życia. Nagle wstałam i wyciągnęłam walizki. Zaczęłam pakować wszystkie swoje rzeczy. Zadzwoniłam po taksówkę i powiedziałam gdzie ma przyjechać. Gdy się spakowałam napisałam karteczkę.
" Nie mogłam już tutaj dłużej zostać. Harry, przepraszam cie za wszystko. Nie chciałam się tak zachować. Wtedy przed moim pokojem chciałam ci powiedzieć że żałuję tego co powiedziałam. Dziękuje wam za te wszystkie chwile spędzone razem. Wyjeżdżam. Będzie wam łatwiej beze mnie. Wasza Tori < 3 . "

Karteczkę przykleiłam na drzwiach. Wzięłam walizki i poszłam do recepcji. Oddałam klucz i wyszłam z hotelu. Taksówka już czekała, wiec do niej wsiadłam. Powiedziałam facetowi, ze ma jechać na lotnisko. Gdy dojechaliśmy zapłaciłam mu i wysiadłam. Poszłam zapytać o lot do Londynu.
- Lot do Londynu będzie za 4 godziny. - wyjaśniła jakaś pani.
- Aha. Dziękuję. - odparłam i odeszłam od lady. Usiadłam na krześle i momentalnie zasnęłam.

Obudził mnie głos, który oznajmiał, że lot do Londynu będzie za 10 minut. Przygotowałam bilet i poszłam do odpowiedniego samolotu. Dałam pani bilet i wsiadłam. Zajęłam miejsce i włożyłam słuchawki do uszu.

* Oczami Harry'ego *

Wracałem do mojego pokoju gdy nagle zobaczyłem coś na drzwiach do pokoju Tori. Zaciekawiony podszedłem i ujrzałem karteczkę. Zacząłem ją czytać, a oczy zaczęły wychodzić mi na wierzch. Od razu pobiegłem do Liam'a i bez pukania wpadłem do pokoju.
- Liam! Tori wyjechała! - wrzeszczałem.
- Harry, co się... CO?!?!?! - krzyknął wychodząc z łazienki.
- Ona.. Wyjechała.. - powiedziałem zdyszany.
- Matko gdzie? - zapytał cały roztrzepany.
- Nie wiem. Nie napisała. Ale.. Może wróciła do Londynu? - rzekłem patrząc na niego.
- Musimy przerwać trasę. - oznajmił Liam i z powrotem wszedł do łazienki. Ja usiadłem na podłodze i zacząłem myśleć. Przecież to moja wina. Gdybym na nią nie nakrzyczał wszystko by się potoczyło inaczej, a Tori byłaby tutaj. Ze mną.

* Oczami Tori *

- Proszę zapiąć pasy. Lądujemy. - jakaś pani podała komunikat. Od razu zapięłam pasy i po chwili wylądowaliśmy. Odebrałam bagaże i zamówiłam taksówkę. Podałam adres i mężczyzna ruszył. Jechaliśmy z jakieś 20 minut. Na miejscu zapłaciłam i wyszłam z taksówki. Spojrzałam na mój dom. Otworzyłam je kluczem, które dostałam od mamy i weszłam do środka. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nic się nie zmieniło. Wszystko jest tak, jak było. Ruszyłam do mojego pokoju. Na jego widok uśmiechnęłam się. Nie ma to jak w domu. Rozpakowałam się i zadzwoniłam do Alice.
[ rozmowa . J-Ja , A-Alice . ]
A- No siemka.
J- Hej. Możesz do mnie wpaść?
A- To ty w Londynie jesteś?
J- Wszystko opowiem ci jak przyjdziesz.
A- No dobra. To zaraz będę . Pa.
J- Pa.
[ koniec rozmowy ]
Usiadłam na łóżku i czekałam na Alice. Nagle zadzwonił dzwonek. Pobiegłam otworzyć i w drzwiach ukazała się moja przyjaciółka. Nie wytrzymałam i się rozpłakałam. Ona weszła do środka i mnie przytuliła.
- Co się dzieje niunia? - zapytała gdy ochłonęłam. Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami, a ona słuchała z otwartą buzią. Gdy skończyłam patrzyła na mnie oczami wielkości spodków.
- Alice, oddychasz? - zapytałam machając jej rękami przed nosem.
- Tak tak . Ale jak to wyjechałaś?
- Normalnie. Nie chciałam już tam być. Wszystko przypominało mi Harry'ego. - ostatnie zdanie wypowiedziałam ciszej. Nagle . . .


*

Rozdział ósmy . Przepraszam , że jest jakiś taki dziwny , ale się przeziębiłam i jeszcze brat mnie wkurza . Następny będzie lepszy . Miłego czytania kochani < 3 . xoxo .
P.S. Zdjęcie głównej bohaterki zostało zmienione .
Tagi: rozdział 8
26.01.2012 o godz. 18:30
Zamówiłam coś do jedzenia i usiadłam przy stoliku. Zjadłam ze smakiem, zapłaciłam i wróciłam do pokoju. Pozwiedzałam go jeszcze troszkę i poszłam spać.

*

Rano obudziłam się niewyspana. Dokładnie wstałam o 7:00. Sama nie wiem czemu. Położyłam się z powrotem. Poleżałam gdzieś z 20 minut, ale już nie zasnęłam. Postanowiłam już nie leniuchować i zwlokłam się z łóżka. Poszłam do łazienki odświeżyć się. Po kąpieli ubrałam się : http://stylistki.pl/letnio-148824/ i poszłam do hotelowej restauracji. Znowu nikogo tam nie było. Zapomnieli o mnie cz co? Postanowiłam zadzwonić do Harry'ego. Ne odbiera. Spróbuję do Liam'a. Nie odbiera. Tak było z resztą zespołu. Kurwa, gdzie oni są?! Próbowałam jeszcze z tysiąc razy do każdego z nich, ale mi się nie udało. Wkurzona poszłam pozwiedzać Hiszpanię. Pomyślałam o plaży więc przebrałam się w strój ( strój ) wzięłam ręcznik, krem z filtrem, telefon, słuchawki i wrzuciłam to do torby ( torba ) i ruszyłam w stronę plaży. Szczerze mówiąc nie wiedziałam gdzie ona jest, ale znalazłam mapkę okolicy i już wiedziałam gdzie mam się udać. Gdy dotarłam na miejsce ściągnęłam ciuchy i rozłożyłam ręcznik. Nasmarowałam się kremem i zaczęłam radzić sobie z plecami. Nagle podszedł do mnie jakiś chłopak ( chłopak ).
- Hej. - przywitał się, o dziwo, po angielsku. Spojrzałam na niego i prawie zemdlałam. Boże jaki on słodki!
- Cześć. - uśmiechnęłam się dalej radząc sobie z plecami.
- Jestem Eduardo, ale dla przyjaciół Dudu. - spojrzał na mnie i na to jak się męczę. - Pomóc ci? - zapytał i bosko się uśmiechnął.
- A ja Victoria, ale dla przyjaciół Tori. - popatrzyłam na niego. - Jasne. - powiedziałam i zaśmiałam się. Położyłam się na kocu, a on zaczął mi smarować plecy.
- Opowiedz coś o sobie. - powiedział.
- Hmm.. Mam 17 lat, mieszkam w Londynie, lubię jeździć na desce, grać na gitarze, śpiewać i tańczyć, spotykać się z przyjaciółmi. - wyjaśniłam.
- Fajnie, a co robisz w Hiszpanii? - zapytał.
- Jestem tu w trasie z One Direction bo mój brat to Liam Payne. - oznajmiłam, a on przerwał smarowanie.
- To ty.. Tori?! - wyjąkał, a ja się zaśmiałam.
- Tak. We własnej osobie.
- Boże, nie poznałem cię. - zaśmiał się, a ja razem z nim. - No, gotowe. - rzekł podając mi krem.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się. Nagle ktoś wykrzyczał jego imię.
- Oj, muszę iść. Spotkamy się jeszcze kiedyś? - zapytał z nadzieją.
- Jasne. Masz mój numer. - powiedziałam i pokazałam mu wyświetlacz żeby mógł odpisać.
- Dzięki. Pa. - powiedział i odszedł machając mi.
- Narka! - odparłam i położyłam się, żeby się opalić. Leżałam tak dość długo słuchając muzyki i co jakiś czas obracając się to na brzuch, to na plecy. Po jakimś czasie postanowiłam się zebrać i pójść na sklepy. Ubrałam się i poszłam na zakupy. Weszłam do pierwszego lepszego sklepu i zaczęłam rozglądać się za ubraniami. Spostrzegłam super sukienkę ( sukienka ). Oczywiście ją wzięłam. Kupiłam jeszcze parę ciuchów i wyszłam z tego sklepu i poszłam do innego. Tam znalazłam boską bluzkę ( bluzka ). Kupiłam ją i inne rzeczy. Tak zszedł mi czas do 16:00. Byłam jeszcze w kawiarni i kupić nową walizkę. Byłam tak obładowana, że zamówiłam taxi. Wsiadłam do niej i powiedziałam facetowi gdzie ma jechać. Na miejscu zapłaciłam mu i weszłam do hotelu. Dowlokłam się do pokoju i rzuciłam torby na podłogę. Wsadziłam ciuchy do garderoby razem z walizką i weszłam na bloga. Zalogowałam się i dodałam posta.
"Witajcie .!
Co tam u was .?
U mnie dość spoko. Nie licząc ignorowania mnie przez pewne osoby : / .
Ale za to byłam na plaży i na sklepach. Mówię wam, hiszpańska plaża jest piękna. Nawet poznałam chłopaka. Ma na imię Eduardo, ale na szczęście mówił po angielsku. No to ja już lecę .
Papatki ; * . xoxo . "

Posiedziałam jeszcze trochę i wyłączyłam kompa. Postanowiłam coś zjeść bo byłam głodna jak wilk. Weszłam do restauracji a tam co? A tam całe One Direction! Nie miałam zamiaru z nimi siedzieć. Zamówiłam jedzenie na wynos i już miałam wychodzić kiedy ktoś mnie zawołał.
- Tori! - krzyknął Liam, a ja się odwróciłam. Zmierzyłam ich wzrokiem i wyszłam. Poszłam do pokoju i zaczęłam wcinać. Gdy zjadłam zaczęłam myśleć. W końcu wzięłam kartkę i zaczęła pisać.

Here I am, once again
feeling lost but now and then
I breath it in to let it go

and you don't know
where you are now
with what it will come to
if only somebody could hear

When you figure out how
your lost in the moment you
disappear

(Chorus)

You don't have to be afraid to put your dream in action
your never gonna fade you'll be the main attraction
not a fantasy
just remember me
when it turns out right
cuz you know that if you live in your imagination
tomorrow you'll be everybody's fascination
in my victory
just remember me
when I make it SHINE!



Reaching high
feeling low
I'm holding on but letting go

I like to shine
I'll shine for you

And it's time to show the world how
it's a little bit closer
as long as I'm ready to go

All we have is right now
as long as you feel it inside you know ....

(Chorus)

You don't have to be afraid to put your dream in action
your never gonna fade you'll be the main attraction
not a fantasy
just remember me
when it turns out right
'cuz you know that if you live in your imagination
tomorrow you'll be everybody's fascination
in my victory
just remember me
when I make it SHINE!

(Bridge)

Everyone can tell you how it's all been said and done (Ooo whoa)
That harder times will change your mind and make you wanna run
But you want it
And you need it
Like you need to breath the air
If they doubt you
Just believe it
That's enough to get you there

(Chorus)

You don't have to be afraid to put your dream in action
your never gonna fade you'll be the main attraction (Ooo whoa)
not a fantasy
just remember me
when it turns out right (Turns Out right)
'cuz you know that if you live in your imagination
tomorrow you'll be everybody's fascination (Oooh)
in my victory (Oooh)
just remember me
when I make it SHINE!

Tak powstała moja pierwsza piosenka. Wzięłam gitarę i zaczęłam komponować. Na początku niezbyt mi szło, ale potem było bardzo dobrze. Podczas komponowania chłopaki dobijali się do mojego pokoju, ale ja byłam zbyt zajęta graniem. O godzinie 24:00 skończyłam. Gdy zobaczyłam godzinę to się wystraszyłam. Ile można komponować? Jak ten czas szybko leci. Odłożyłam gitarę i poszłam się umyć. Wykąpana i pachnąca poszłam spać.

*Rano*

Wstałam dość wcześnie bo o 8:00. Nie podobne do mnie co nie? Ale cóż. Poszłam wziąć prysznic. Ubrałam się : http://stylistki.pl/kocham-lato-148859/. Wzięłam gitarę i udałam się do pokoju Paul'a. Zapukałam.
- Proszę. - powiedział, a ja weszłam.
- Hej. Można? - weszłam do środka.
- Jasne. Coś się stało? - zapytał patrząc na mnie.
- Nie.. Tylko.. Wczoraj napisałam piosenkę i.. chciałabym zobaczyć czy ci się spodoba. - wyjaśniłam i usiadłam. Zaczęłam grać, a potem dołączyłam do tego tekst piosenki. Paul patrzył na mnie z zainteresowaniem i jego usta układały się w coraz szerszy uśmiech. dy skończyłam klasnął w dłonie.
- Tori! Jesteś boska! Jutro jedziemy do studia i skomponujemy odpowiednią muzykę do piosenki. - powiedział i mnie przytulił. - Masz talent. I to wielki.
- Dziękuję. - odparłam i się uśmiechnęłam. - Pójdę już. - powiedziałam i wyszłam. Na korytarzu wpadłam na Harry'ego. Jeszcze tego brakowało.
- Tori! Gdzie ty byłaś?! Martwiliśmy się! - powiedział obejmując mnie.
- Ta.. jasne.. - mruknęłam i wyrwałam się.
- Coś się stało? - zapytał z troską.
- Hmm.. Niee.. Tylko wczoraj piątka chłopaków zostawiła mnie samą w hotelu i gdzieś pojechała, a ja nawet nie wiedziałam gdzie jest sklep. - odparłam z sarkazmem.
- Ale Tori.. My.. - chciał się tłumaczyć.
- Weź skończ. - przerwałam mu.
- Tori. My pojechaliśmy coś załatwić. Nie budziliśmy cię bo nie było takiej potrzeby. Pojechaliśmy o 9:00, a znając ciebie jeszcze spałaś.
- Ja nie spałam od siódmej! - prawie krzyknęłam.
- Nie denerwuj się. Skąd mieliśmy o tym wiedzieć? A poza tym i tak byś się nudziła z nami. - wyjaśnił. Miałam ochotę mu przypierdolić tą gitarą.
- To nie można było zostawić chociaż karteczki?! - zapytałam głośno.
- Ale to były sprawy związane z koncertem.
- I co z tego? Bez was też się dobrze bawiłam. Byłam na zakupach i zwiedziłam okolicę. Byłam na plaży. Ogólnie było ekstra i poznałam świetnego chłopaka. - po tych słowach odeszłam od niego i poszłam do pokoju. Zauważyłam, że gdy wspomniałam o Dudu, Harry jakby posmutniał. I dobrze mu tak. Nie miał zamiaru odebrać telefonu to ja też go zignoruję. Od razu rzuciłam się na łóżko. Potem wyszłam pospacerować i resztę dni przesiedziałam na łóżku i nad kartką próbując coś stworzyć. Nie wiedząc kiedy zasnęłam...

*

Macie siódmy . Nie jestem z niego za bardzo zadowolona . : / Piosenka nie moja lecz Victorii Justice . Od razu mówię, żeby nie było XDD . Także miłego czytania Wam życzę < 3 .
Pozdro . xoxo . < 3 .
Tagi: rozdział 7
24.01.2012 o godz. 17:35
Spojrzałam w jego oczy. Jaki on jest słodki. Trzymajcie mnie bo nie wytrzymam i się na niego rzucę. Patrzyliśmy sobie w oczy gdy nagle . . .

*

...gdy nagle przerwał nam Zayn.
- Gołąbeczki! Przepraszam, że przerwę ten jakże romantyczny moment, ale musimy już iść bo jutro jak wiecie.. Romantyczna Hiszpania.. - powiedział teatralnie i się wyszczerzył.
- O mój drogi.. Nie żyjesz . . . - wysapałam i zaczęłam go gonić. Harry śmiał się z nad i pobiegł za mną.
- Aaaa!!! Goni mnie niestabilna psychicznie fanka!!! - wrzeszczał na cały hotel i uciekał jakby mu się tyłek palił. Gdy go dogoniłam, rzuciłam się na niego od tyłu.
- Po pierwsze jeszcze raz coś takiego powiesz to ci nie wiem co zrobię, a po drugie nie jestem twoją fanką. - powiedziałam na jednym wdechu wisząc mu na plecach. On wziął mnie za nogi i zaczął biegać ze mną po całej sali.
- Puszczaj! I kto tu mówi o niestabilności psychicznej?!?! - krzyczałam jak nienormalna próbując się wyrwać. W końcu mnie odstawił.
- No, konik się zmęczył. - powiedział odstawiając mnie na ziemię. Dopiero po chwili zorientowałam się, że wszyscy się na nas gapią jakbyśmy uciekli z wariatkowa.
- Macie kaftany bezpieczeństwa? - zapytał Liam patrząc na mnie w stylu "Masz tak od urodzenia?". Wszyscy wybuchnęli głośnym śmiechem, a ja wraz z nimi. No bo przecież nie codziennie widzi się siostrę sławnego Liam'a Payne ujeżdżającą Zayn'a Malik'a. Trochę chore nie? No ale cóż. Taka moja natura. Więc nie zdziwcie się gdy kiedyś na ulicy zobaczycie One Direction z brunetką i śpiewających Hakuna Matata".
- Chodźcie już! - krzyknął Paul. Od razu poszłam do mojego pokoju i włączyłam laptopa. Zalogowałam się na bloga i dodałam posta.
" Dzisiaj jadłam śniadanie z 1D i skończyło się dość zabawnie. Jutro jedziemy do Hiszpanii. Nie mogę się doczekać.
Pozdrawiam . Tori Payne. xoxo . ; * . "

Posłuchałam jeszcze muzyki i zaczęłam się pakować. Myślałam, że się ni zmieszczę, ale było spoko. Gdy się już spakowałam poszłam się umyć i spać.


*Rano*

Wstałam ze świetnym humorem. Ten dzień zapowiada się super. Poszłam wziąć szybki prysznic i się ubrać. Włożyłam to : http://stylistki.pl/wycieczka-148421/ ( bez pierścionka ) i zeszłam na dół z walizkami. Lokaj ( czy jak to się mówi ) wziął ode mnie walizki i zaniósł do autobusu.
- Siemka. - chłopaki przywitali się ze mną.
- Joł. - odparłam i wsiadłam do autokaru. Zajęłam miejsce i postanowiłam zadzwonić do Alice.
[ rozmowa . J-Ja , A-Alice ]
A- Halo?
J- Hej mała.
A- Siemka.
J- Co tam?
A- A spoko. A co u ciebie? A właśnie, jak tam chłopcy? Masz autografy? Podrywa cię jakiś? Jacy oni są? Co robią? Polubili cię?
J- Alice.. Alice uspokój się! U mnie dobrze. U chłopców też. Na razie nie mam, ale nie bój się, przywiozę ci. Czy mnie podrywa? Sama nie wiem. Są zajebiści. Siedzą i się wydurniają. Chyba mnie polubili.
A- A to fajnie.
J- No wiem. Liam.. Odczep się!
A- Co ty robisz?
J- Liam mi dokucza.. Ałł! Zaraz dostaniesz po ryju!
A- Hahaha.
J- Z czego cieszysz?
A- Z ciebie. Dobra. Ja kończę bo mama coś ode mnie chce. Miłego pobytu w Hiszpanii. Pa kochana.
J- Dziękuję. Papa.
[ koniec rozmowy ]
- Z kim ty tyle gadałaś? - zapytał Liam patrząc mi zza ramienia.
- Z Alice. - odparłam.
- Aha. - rzekł i poszedł do Louis'a. Ja siedziałam i zwyczajnie w świecie się nudziłam. Boże ja już chcę być w Hiszpanii.
- Co robisz? - zapytał Harry przysiadając się do mnie.
- Nudzę się. - oznajmiłam spoglądając na niego. On się uśmiechnął, a ja odwzajemniłam uśmiech. Nagle wpadłam na genialny pomysł. Wyciągnęłam aparat i włączyłam kamerkę.
- Harry. Przywitaj się z fanami. - wyszczerzyłam się, a on spojrzał na mnie z miną "What The Fuck?". Puściłam mu oczko, a on się odezwał.
- Siemka Directionersi.
Ja skierowałam kamerkę na siebie i zaczęłam gadać.
- Jesteśmy w drodze do Hiszpanii. Już się nie mogę doczekać. Pewnie tak samo jak reszta chłopaków. - wyjaśniłam i skierowałam kamerkę na chłopców, którzy się wygłupiali i śmiali.
- Taa.. Oni też się nie mogą doczekać.. - oznajmił Harold, a ja się zaśmiałam.
- Chłopaki! - krzyknęłam, a oni spojrzeli się na mnie. Gdy zobaczyli kamerkę momentalnie usiedli jak Pan Bóg przykazał i się wyszczerzyli do obiektywu.
- Heeeej! - wrzasnęli, a ja z Hazzą zaczęliśmy się śmiać.
- Nie dziwcie się. Oni tak zawsze. - rzekłam. No i zaczęliśmy kręcić filmik.
- Harry! Złaź ze mnie! - wrzasnęłam śmiejąc się. On zszedł ze mnie dopiero gdy dałam mu buziaka. Co za upierdliwy człowiek. Niedługo limit mi całusów mi się skończy.
- Ciszej tam! Czuję się jak w wariatkowie! - powiedział Paul. My zaczęliśmy się brechtać do kamerki.
- To był właśnie Paul. Manager chłopaków. - wyjaśniłam. - Paul! Koffas nas plawda? - zapytałam jak pięciolatek.
- Ocywiście Toli. - odparł tym samym tonem Paul.
- To dobse. - oznajmiłam, a chłopaki zaczęli się śmiać. - Okej. Na dzisiaj koniec. Do zobaczenia w Hiszpanii! Pa. - powiedziałam i wyłączyłam aparat. Wrzuciłam filmik do netu i po niecałych dziesięciu minutach były pierwsze komentarze.
" -Koffas nas plawda?
-Ocywiście Toli.
-To dobse.
Hahaha. Rozwalacie mnie! XDD . Kocham was. Tori. Jesteś super. xoxo"
- Hyhyh.. - zaśmiałam się podstępnie, a chłopaki popatrzyli na mnie.
- No co? Wątpiliście w mą chwałę. Teraz już jesteście pewni, że we mnie nie wolno wątpić.
- Ta jasne.. Co jeszcze? Może powiesz nam, że masz renifera w kieszeni? - powiedział Zayn z ironicznym uśmieszkiem.
- Nie, ale jeśli się nie zamkniesz to zrobię ci z dupy jesień średniowiecza. - odparłam z uroczym uśmiechem. On popatrzył się na mnie i automatycznie odsunął, a reszta zaczęła się śmiać. Poczytaliśmy jeszcze komentarze i powygłupialiśmy się trochę. Nie wiedząc kiedy, zasnęłam...


*Nazajutrz*

- Tori! Obudź się! - krzyknął Niall i zaczął szarpać za ramię.
- Ałł.. Spadaj ode mnie gadzie tyy.. - wyjęczałam i odwróciłam się od niego. Kurwa! Zabiję go! Teraz nie zasnę. Usiadłam i popatrzyłam na niego groźnie. Jechaliśmy jeszcze z kilka godzin po czym dojechaliśmy na miejsce. Hiszpania.. Piękny kraj.. Wysiadłam i rozejrzałam się.
- JAK TU PIĘKNIE! - wrzasnęłam.
- Ciszej bo mi bębenki pękną. - powiedział Liam i poszedł do hotelu. Wzięłam walizki i ruszyłam za Liam'em.
- Pomogę ci. - oznajmił Harry i wziął ode mnie walizki.
- Ale nie trzeba. - odparłam i chciałam zabrać mu torby, ale on mi nie pozwolił.
- Pozwól, że ja je wezmę. - wyjaśnił, a ja się uśmiechnęłam.
- Dziękuję. - rzekłam i poszłam za Hazzą. W hotelu wzięłam klucz do pokoju i poszłam do niego. Otworzyłam drzwi i weszłam. Od razu padłam na łóżko. Zaczęłam się rozpakowywać. Przecież kiedyś trzeba nie? Zajęło mi to z godzinę. Postanowiłam się odświeżyć. Poszłam do łazienki wziąć prysznic i się przebrać. Założyłam to: http://stylistki.pl/wakacyjny-szal-148483/ ( bez torebki ) i zeszłam na dół do restauracji. O dziwo nikogo tam nie było. Zamówiłam coś do jedzenia i usiadłam przy stoliku. Zjadłam ze smakiem, zapłaciłam i wróciłam do pokoju. Pozwiedzałam go jeszcze troszkę i poszłam spać.

*

Jest szósty . Dzięki za te komy ^ ^ . Chcieliście być zaskoczeni początkiem to jesteście . Hahaha XDD . Miłego czytania < 3 . xoxo ; * .
Tagi: rozdział 6
23.01.2012 o godz. 18:26
- Tori! Jesteś boska! - wykrzyczał Paul. - Zaśpiewasz z One Direction na koncercie.
- Już jej to proponowaliśmy. Zaśpiewa. - wyjaśnił Niall i się wyszczerzył. Ja się uśmiechnęłam. Zaczęłam ćwiczyć piosenki z chłopcami. Po próbie poszliśmy do swoich pokoi. Umyłam się, wskoczyłam w swoją sexi piżamkę i położyłam się spać.


*

Rano obudziłam się mega zaspana.
- Pierdolić . . - mruknęłam i położyłam się z powrotem. Jednak nie było mi dane zaznać błogiego snu i spokoju bo do pokoju wparował Harry.
- WSTAWAJ!!! - wrzeszczał i zaczął po mnie skakać.
- Spadaj. - powiedziałam i nakryłam się kołdrą z zamiarem ponownego zaśnięcia.
- Tori! Próba! Wstawaj! - darł się.
- Nie wiem co bierzesz, ale zmień dilera. - wymruczałam, a on się nagle uspokoił. Szczerze mówiąc miałam gdzieś co teraz robi na moim łóżku ( bez skojarzeń zboczuchy XDD . ). Zrobiło mi się strasznie zimno. Harry ściągnął ze mnie kołdrę.
- Wstawaj. - powiedział tuż nad moją twarzą. Dzieliły nas centymetry. Popatrzyłam w jego oczyska. Nagle drzwi do pokoju otworzyły się z hukiem.
- Co wy tu..Upss.. - powiedział Zayn stojąc w drzwiach. Zepchnęłam z siebie Harry'ego i zarumieniłam się. Pobiegłam do łazienki i wzięłam prysznic. Ubrałam się: http://stylistki.pl/piknik-148209/ ( bez swetra i biżuterii oprócz naszyjnika ) i wyszłam do chłopaków. Po drodze usłyszałam rozmowę Harry'ego i Zayn'a.
- Zrobisz to czy nie? - zapytał Zayn.
- Nie wiem.. To trudne.. - mruknął Harry.
- Lepiej zrób to od razu bo potem będzie za późno. - odparł Zayn i wyszedł. Zaraz po nim Harry. O co im mogło chodzić? "Lepiej zrób to od razu bo potem będzie za późno"? Dziwne. No ale cóż. Poszłam do restauracji na śniadanie. Chłopcy i manager już tam byli.
- Witaj śpioszku. - powiedział Liam.
- Joł.
- Słyszałem o incydencie w łóżku. Co to było? - zapytał braciszek i spojrzał na mnie.
- Jesteś głupi. - powiedziałam i usiadłam.
- Wzajemnie. - odparł.
- Beze mnie. - oznajmiłam z ironicznym uśmieszkiem
- To dowiem się czy nie?
- Matko.. Harry próbował mnie obudzić. - po tych słowach Liam poruszył zabawnie brwiami w stronę Zayn'a, a on mu odpowiedział tym samym.
- Chłopaki.. Doigracie się. - powiedziałam groźnie patrząc na nich.
- No dobra , dobra. - odparł Liam i zajął się jedzeniem. Zjadłam i od razu pojechaliśmy do studia. Podczas próby musieli się wygłupiać. Doszło do tego, że Louis leżał na Hazzie. Nie chcecie wiedzieć co sobie wtedy pomyślałam XDD.
- Na dzisiaj wystarczy. Jesteście wolni. - powiedział Paul. Od razu stamtąd wyszłam. Nagle dostałam sms'a.
"Hej mała. Jak tam Paryż? Alice ;* ."
Od razu jej odpisałam:
"Jest super! Chłopcy są niesamowici lecz czasami mnie wkurwiają. Na przykład dzisiaj Harry budził mnie w bardzo dziwny sposób..."

"Uuu.. Hyhyh..;]. Powodzenia ^ ^"

" Jeśli sobie skojarzyłaś to jak wrócę przysięgam, że cie zabiję. Ale teraz muszę kończyć. Pa ; * . "

- Z kim ty tak piszesz? - zapytał mój ciekawski braciszek wyglądając zza mojego ramienia.
- A co cię to? - spojrzałam na niego.
- A tak. - powiedział i podrapał się po głowie. Pokręciłam głową i podeszłam do Harry'ego.
- Siemka. - powiedziałam obejmując go ramieniem.
- Cześć. - odparł patrząc przed siebie.
- Ej, co jest? - zapytałam stając przed nim.
- Nic. - oznajmił obojętnym tonem.
- Przecież widzę. - wyjaśniłam krzyżując ręce na piersiach. Harry westchnął.
- Mam zły humor. - odparł stając. Na chwilę się zamyśliłam.
- Wiem co ci poprawi humor. - powiedziałam ciągnąc go za rękę. Po chwili stanęliśmy przy budce z lodami. Zamówiłam duże lody "sorbet mango" z polewą i podałam mu.
- Skąd wiedziałaś, że je lubię? - zapytał wcinając.
- Czary. - powiedziałam teatralnie. On się zaśmiał i z lodami wróciliśmy do hotelu.

*Kilka dni później"

Jesteśmy w drodze na koncert. Już się nie mogę doczekać. Słuchałam muzyki i zaczęłam sobie nucić, a zaraz już śpiewać.
- Co ty robisz? - zapytał Zayn patrząc na mnie.
- Jaa śpieewaam. - mówiłam bardzo powoli, aby zrozumiał.
- Niee jeesteem blondynkąą. - odparł tym samym tonem.
- Tooo doobrzee. - oznajmiłam i odwróciłam się od niego. Znudziło mi się słuchanie więc zaczęłam patrzeć co robią chłopaki. Nagle Louis z Zayn'em zaczęli "tańczyć" do piosenki, która leciała w radiu. Liam włączył kamerę i zaczął ich kręcić. Ja i Harry nie mogliśmy wytrzymać ze śmiechu. Powstrzymywała mnie koszula Hazzy, w którą wtulałam twarz żeby się nie śmiać. Po nakręceniu wrzucili to na YT. ( filmik ) W końcu wybuchnęłam głośnym śmiechem. Aż się popłakałam, a Harry brechtał się ze mnie.
- Jakie łosie .. hahahahahaha. - nie mogłam ze śmiechu.
- To się nazywa talent. - wypiął dumnie pierś Louis.
- Chciałbyś . - odparłam. Wzięłam laptopa i zaczęłam oglądać ten filmik. Szczerze mówiąc Zayn seksownie wyszedł. Tori! Weź się ogarnij! Jak nie Harry to znowu Zayn. Koniec! No ale ten język Zayn'a... OGAR! Włączyłam bloga i dodałam posta.
" Jestem w drodze na koncert z 1D .! Ale będzie super .! Zayn i Louis są właśnie po nakręceniu filmiku XDD .
( tutaj dałam link do filmiku )
Super nie .? XDD .
Pozdrawiam . Tori < 3 xo . "

Wyłączyłam kompa i siedziałam cicho. Po niedługim czasie dojechaliśmy. Wyszłam z samochodu rozglądając się. Weszliśmy za kulisy i styliści, makijażyści i inni ludzie zaczęli przygotowywać chłopaków do koncertu. Ja usiadłam i patrzyłam. W pewnym momencie spostrzegłam, że Harry się na mnie patrzy. Zobaczyłam to w lustrze. Spojrzałam do niego i sie uśmiechnęłam, a on odwzajemnił tym samym.
- Wchodzicie. - oznajmił Paul, a One Direction weszli na scenę. Fanki zacżęły piszczeć jak oszalałe. Zacżęli śpiewać. Ja tylko słuchałam i patrzyłam na nich jak na jakies nadprzyrodzone zjawisko. Nadeszła piosenka "What Makes You Beautiful". Harry wszedł za kulisy i pociagnął mnie za rękę w stronę sceny. Ja nie wiedziałam co zrobić więc poszłam za nim. Stanęłam na środku sceny, a oni zaczęli śpiewać. Gdy Harry zaczął sam śpiewać refren stanął przede mną i spojrzał mi w oczy. Śpiewał, a ja patrzyłam w jego oczy jak zahipnotyzowana. Fanki piszczały, płakały i Bóg wie co jeszcze robiły. Po piosence zeszłam ze sceny, a Harry po drodze puścił mi oczko. Moje serce waliło jak oszalałe. Po koncercie chłopcy weszli za kulisy bardzo zmęczeni. Pojechaliśmy o hotelu odpocząć. Po drodze cały czas myślałam o koncercie. Na miejscu wykąpałam się i położyłam sie w łóżku. Po jakichś dziesięciu minutach zasnęłam...

Rano obudziłam się bardzo wypoczęta. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się: http://stylistki.pl/rockowo-145955/ ( bez torebki i zegarka ) i poszłam coś zjeść. Podczas posiłku w ogóle się nie odzywałam tylko cały czas myślałam o koncercie. Po co on mnie zaprosił na scenę? Przecież mają tyle innych fanek. One tylko na to czekały. Nie żeby mi się nie podobało. Może Harry coś do mnie czuje? Niee.. Przecież on nie interesuje się takimi dziewczynami jak ja. Chociaż.. NIE!
- Tori? Czemu nie jesz? - zapytał Liam.
- Nie mam ochoty. - odparłam i napiłam się soku.
- Wszystko w porządku? - spytał Hazza z troską w głosie. Wow. Martwi się o mnie?
- W jak najlepszym. - rzekłam z uśmiechem. - Wybaczcie, ale muszę się przewietrzyć. - oznajmiłam i wstałam od stołu. Wyszłam na zewnątrz. Pogoda była piękna, a mnie wciąż nurtowała ta jedna myśl.
- Co się dzieje? - usłyszałam czyiś głos. Odwróciłam się i ujrzałam Harry'ego.
- Czemu.. Czemu wtedy wziąłeś mnie na scenę? Przecież tyle twoich fanek czekało na to, żeby któryś z was zaśpiewał dla niej. - wyjaśniłam, a Harry uśmiechnął się i podszedł do mnie.
- Bo cię lubię. - odparł i wyraźnie się zamyślił. - Jesteś świetną dziewczyną. Zazdroszczę Liam'owi takiej siostry. Z tobą nie można się nudzić. Jesteś boska. - oznajmił, a ja się zarumieniłam. - Słodko wyglądasz gdy się rumienisz. - rzekł z bananem na ustach. Spojrzałam w jego oczy. Jaki on jest słodki. Trzymajcie mnie bo nie wytrzymam i się na niego rzucę. Patrzyliśmy sobie w oczy gdy nagle . . .

*

No to jest rozdział piąty . Dziękuję wam za te miłe słowa . < 3 . I za 105 komentarzy od Oli XDD . Kocham was . xoxo ; * .
Tagi: rozdział 5
22.01.2012 o godz. 15:00

Drodzy czytelnicy .!

Dziękuję wam za te komentarze . To dla mnie wiele znaczy . Gdy założyłam tego bloga nie myślałam , że tak mile mnie przyjmiecie .
KOCHAM WAS ! : * .
Tagi: *
21.01.2012 o godz. 15:27
- Boże. Czuję się jak w jakimś chorym filmie. - jęknęłam siadając.
- Zaraz ktoś po nas przyjedzie. Zauważą, że nas nie ma. - powiedział siadając obok mnie. Siedzieliśmy tam ponad trzy godziny. Zaczynało mi się nudzić gdy . . .


*

...gdy nagle coś zapiszczało. Podniosłam głowę do góry i nasłuchiwałam.
- Co to? - zapytałam z nutką strachu.
- Pewnie naprawiają. - odparł Harry. Nagle nasze oczy się spotkały. W oczach Harry'ego spostrzegłam iskierki radości. Ale po jego twarzy widziałam zakłopotanie. Zaczął powoli się do mnie zbliżać. Gdy nasze twarze dzieliło zaledwie 4 centymetry coś zatrzeszczało i winda ruszyła. Automatycznie wstałam i się zarumieniłam. Harry patrzył na czubki swoich butów z wyraźnym zawstydzeniem. Wyszłam z windy i zobaczyłam resztę One Direction.
- Nic wam nie jest?! - Liam podbiegł do nas i zaczął oglądać mnie z każdej strony.
- Przestań.. Nie jestem dzieckiem. - powiedziałam wyrywając mu się. On spojrzał się na mnie, a potem na Harry'ego.
- Co wy tam robiliście? - zapytał podejrzliwym tonem.
- Nic. Co mieliśmy robić? - zapytałam ze zdziwieniem. Już wiem o co mu chodzi.
- Nic? - znowu zapytał.
- Ciekawość to pierwszy stopień to piekła kotku. - powiedziałam z uśmieszkiem i poszłam w stronę hotelu. Wszyscy popatrzeli na mnie i poszli za mną.

Wieczorem włączyłam sobie TV. Zaczęłam myśleć. Co by było gdyby on mnie wtedy pocałował? Przecież my do siebie nie pasujemy. On wielki gwiazdor, za którym szaleją miliony fanek, a ja zwykła dziewczyna z Londynu. No, ale jestem siostrą sławnego Liam'a Payne'a, który też nie grzeszy pięknością. Boże co ja gadam. Ale wracając do tego co się wydarzyło w windzie.. Szczerze mówiąc zaskoczyło mnie to. Bardzo. Ja nie mogę z nim być. To niemożliwe. Nie mielibyśmy ani grama prywatności. Cały czas paparazzi i reporterzy. Już to widzę. "Harry Styles i Victoria Payne razem! Czy ich związek przetrwa?" Wątpię. Moje rozmyślenia przerwała pokojówka. Weszła i zaczęła sprzątać. Szczerze mówiąc mało było do sprzątania bo nie jestem taką bałaganiarą jak Liam. Hahaha. Ciekawe czy ta pokojówka przeżyje szok jak wejdzie do pokoju mojego brata. Biedna. Eh.. Po jej wyjściu w telewizji leciała piosenka Rihanny "We Found Love". Uwielbiam to. Zaczęłam śpiewać. Po piosence okazało się, że chłopaki mnie podsłuchiwali bo wbiegli do pokoju. Zayn oczywiście potknął się o krzesło, wywalił na Harry'ego i oboje jebnęli na podłogę.
- Kurwa co ty robisz?! Złaź ze mnie! - krzyczał Harry leżąc pod Zayn'em. Bardzo dziwnie to wyglądało więc zaczęłam się brechtać.
- Z czego cieszysz? - zapytał się Zayn patrząc na mnie.
- Hahahaha/ Jak to wygląda.. Hahahahaha. - nie mogłam ze śmiechu. Aż spadłam z łóżka i turlałam się ze śmiechu. Wszyscy popatrzyli na mnie i zaczęli się śmiać oprócz Zayn'a i Hazzy.
- Ty zboku ty... - wysapał Harry i zaczął mnie łaskotać.
- Hahahaha. Przestań.. Weź.. Hahahaha. - teraz śmiałam się podwójnie - z nich i przez łaskotki.
- Za buziaka. - powiedział Harold dalej mnie gilgając.
- Nie! Już dostałeś w autobusie. - krzyknęłam przez śmiech.
- Ale ja chcę drugiego.
- To idź do Zayn'a. Hahhahah. - gdy to powiedziałam zaczął mnie jeszcze bardziej łaskotać.
- Dobra.. Hahaha . D..Dam ci.. Hahahah. - powiedziałam i cmoknęłam go w polik. Przestał.
- Wstałam i położyłam się na łóżku głęboko oddychając. Po dwóch godzinach wygłupiania się odezwał się Louis.
- Zagramy w butelkę? - zaproponował.
- Jasne. Ale na całowane. - powiedział Zayn i poruszył zabawnie brwiami. Zaczęłam się trochę bać. Wzięliśmy butelkę i gra się rozpoczęła.Jako pierwszy kręcił Lou. Wypadło na Niall'a.
- Pocałuj Zayn'a. - powiedział, a ja zachichotałam. Niall zbliżył się do Zayn'a i dał mu buziaka w policzek. Nialler zakręcił i wypadło na mnie. Kurwa.
- Pocałuj.. Hmm.. Liam'a. - oznajmił, a wszyscy zaczęli się brechtać.
- Bardzo śmieszne. - powiedziałam i niechętnie pocałowałam tą Kreaturę.
- Blee! - zajęczałam i pobiegłam do łazienki. Wypłukałam usta i wróciłam.
- Co ty robiłaś? - zapytał Zayn.
- Odkażałam usta Domestosem. - odparłam, a wszyscy w brecht. - Czy wszystko co ja powiem jest takie śmieszne? - spojrzałam na nich jak na kretynów.
- Haha. Tak. - odparł Niall. Zaczęłam kręcić butelką. Wypadło na Louis'a.
- Pocałuj Harry'ego. - powiedziałam obojętnie, a Louis automatycznie pocałował Hazzę. Jebnę z nich . Haha. Lou kręcił i zatrzymało się na mnie.. Louis zaczął myśleć, gdy nagle na jego ustach pojawił się diabelski uśmieszek.
- Pocałuj Harry'ego. - powiedział.
- Gorzko! Gorzko! Gorzko! - zaczął się drzeć Liam, a wszyscy razem z nim. Posłałam mu groźne spojrzenie i pocałowałam Harry'ego w policzek. Chwileczkę.. Dlaczego jego policzek jest taki słodki? O kurwa. Harry odwrócił głowę i pocałowałam go w usta. Wszyscy zrobili głośne "Uuuu" i zaczęli śpiewać.
- Nie pijemy wódki , nie pijemy wódki. Pocałunek był za krótki!
- Spierdalać. - powiedziałam i usiadłam. Wygłupialiśmy się jeszcze z godzinę i każdy poszedł do swojego pokoju.

Rano wstałam o 7:00. Byłam bardzo wypoczęta i miałam świetny humor. Pobiegłam do łazienki w podskokach. Wzięłam prysznic i ubrałam to: http://stylistki.pl/bez-nazwy-145360/ , zrobiłam lekki makijaż i zeszłam do hotelowej restauracji. Wszyscy już tam siedzieli.
- Siemka. - przywitałam się i usiadłam między Harry'm, a Zayn'em.
- Joł. - odparli i z każdym przybiłam żółwika. Zaczęłam jeść śniadanie. Chłopcy z Paul'em gadali o dzisiejszej próbie, a ja ich słuchałam. Po zjedzeniu pojechaliśmy do studia. Nie wiem po co ja tam im jestem potrzebna no, ale mniejsza o to. Weszliśmy do studia i 1D zaczęli próbę. Strasznie mi się nudziło. Nagle zobaczyłam, że w kąciku stoi gitara. Chwyciłam ją i zaczęłam grać "Baby" Justina Biebera. Tak się w tym zatraciłam, że nie zauważyłam jak wszyscy się na mnie patrzą. Gdy się "obudziłam" spuściłam głowę i odłożyłam gitarę.
- Przepraszam. Wiem, ze przeszkodziłam. Już sobie idę. - powiedziałam i już miałam wychodzić.
- Zaczekaj. - krzyknął Harry i chwycił mnie za rękę. Odwróciłam się i spojrzałam na niego.
- Tori! Jesteś boska! - wykrzyczał Paul. - Zaśpiewasz z One Direction na koncercie.
- Już jej to proponowaliśmy. Zaśpiewa. - wyjaśnił Niall i się wyszczerzył. Ja się uśmiechnęłam. Zaczęłam ćwiczyć piosenki z chłopcami. Po próbie poszliśmy do swoich pokoi. Umyłam się, wskoczyłam w swoją sexi piżamkę i położyłam się spać.

*

No to jest czwarty rozdział. < 3 . Dede dla Oli. Za te komentarze pod ostatnim postem XDD . Wariatko moja < 333 . ; *** .
Tagi: rozdział 4
21.01.2012 o godz. 15:23