Rozdział 12
- Louis, podwieziesz mnie do studia? - zapytałam.
- Jasne. - powiedział i wziął kluczyki od samochodu. Wsiedliśmy i ruszyliśmy. Gdy dojechaliśmy , podziękowałam mu i wysiadłam. Ruszyłam w stronę studia. Weszłam i zaczęłam szukać odpowiednich drzwi. Weszłam i . . .
*
Weszłam i zobaczyłam tam Caroline klejącą się do Harry'ego. Mojego Harry'ego! Ale.. Dlaczego on nie protestuje tylko.. tylko się uśmiecha?! Co to ma być?! Szybko podbiegłam do Paul'a.
- Paul! Co to ma znaczyć?! - krzyknęłam pokazując na Harry'ego i Caroline.
- O, hej Tori. - przywitał się i spojrzał na nich. - A to.. Bo wiesz.. Harry.. - nie mógł się wygadać.
- Powiesz wreszcie czy nie?! - wydarłam się.
- No bo Harry musi udawać, że chodzi z Caroline dla rozwinięcia jego kariery. - powiedział na jednym wdechu. Że co kurwa?! Ich chyba do końca pojebało!
- Słucham? MÓJ Harry i ta suka?! - krzyknęłam nieźle wkurwiona.
- Tori uspokój się. To jest tylko na jakiś czas żeby ich kariery się rozwijały. - wyjaśnił spokojnie.
- Ale ja mam to gdzieś! Co mnie to obchodzi?! Harry jest mój! Nie interesuje mnie to! A czy pomyślałeś jak ja się poczuję?! - wrzeszczałam i w tym momencie "para" spojrzała na nas. Harry podszedł do mnie. Zayn'a chyba nie było. Możliwe że już pojechał. Mniejsza.
- Vicki.. Spokojnie... - próbował mnie uspokoić.
- Nie dotykaj mnie. - warknęłam. - Teraz już nie będziesz miał dla mnie czasu prawda? Pff.. - prychnęłam i wyszłam.
- Tori! Zaczekaj! - krzyknął Hazza i wybiegł za mną. - Tori! - dobiegł i chwycił mnie za nadgarstek obracając przy tym.
- Zostaw mnie! Przecież teraz twoją dziewczyną będzie Caroline! - wykrzyczałam mu w twarz, a z moich oczu popłynęły słone łzy.
- Victoria. Ja muszę to zrobić z powodu kariery. Wiesz jak to jest. Specjalnie musimy udawać związki żeby było o nas głośno. - wyjaśnił. Matko.. Miałam ochotę przypierniczyć mu czymś.
- Nie, nie wiem jak to jest i nie chcę wiedzieć. Dlatego nie mam zamiaru być sławna. - powiedziałam cicho i odeszłam. Słyszałam jak mnie woła, ale ja nie zwracałam uwagi. Na chwilę się odwróciłam, ale zobaczyłam jak Caroline go pociesza. Świetnie. Po prostu ekstra. Zadzwoniłam do Louis'a.
[ rozmowa: J-Ja , L-Louis . ]
L- Halo?
J- L..Louis? Możesz po mnie przyjechać?
L- Tori, co się dzieje?
J- Potem ci powiem..
L- Zaraz będę. Czekaj na mnie.
J- Okej.
[ koniec rozmowy . ]
Stałam i czekałam na Louis'a. Jak on mógł mi to zrobić? Przecież ja go kocham. Czy on się ze mną nie liczy? Myśli, że jak jest gwiazdą to mu wszystko wolno i wszyscy mu wybaczą? Boże.. Nie mam siły. Gdy tak myślałam koło mnie zatrzymał się samochód. Spojrzałam na niego i z samochodu wysiadł Louis. Gdy zobaczył w jakim jestem stanie, podszedł do mnie i przytulił. Wtuliłam się w niego i wybuchnęłam jeszcze głośniejszym płaczem.
- Już dobrze myszko.. Nie płacz.. - uspokajał mnie. Uwielbiałam jak tak na mnie mówił. Wtedy czuję , że jestem bezpieczna. Gdy się uspokoiłam wszystko mu opowiedziałam.
- ... i.. i ona wtedy zaczęła go przytulać i pocieszać. - płakałam.
- I on się na to wszystko zgodził? - zapytał Lou patrząc na mnie.
- Nic nie mówił wiec chyba .. tak. - wtuliłam się w niego.
- Spokojnie.. - powiedział głaszcząc mnie po włosach. - Jedźmy stąd. - rzekł i wsiedliśmy do samochodu. Na miejscu wysiadłam i od razu skierowałam się do mojego pokoju. Opadłam na łóżko i zaczęłam myśleć. Co ja ma zrobić? Teraz? W tym momencie? Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. - powiedziałam. Do pokoju wszedł Louis.
- Hej. Wiesz.. Może wybralibyśmy się na miasto? - zapytał niepewnie i podrapał się w tył głowy.
- Jasne. - powiedziałam blado się uśmiechając.
- Okej. To za pół godziny?
- Mhm .
Lou wyszedł z pokoju, a ja zaczęłam szukać jakichś ubrań. Wybrałam to i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w wybrany zestaw. Zrobiłam lekki makijaż i uczesałam włosy. Spryskałam się moimi ulubionymi perfumami i zeszłam na dół. Louis już na mnie czekał.
- Idziemy? - zapytał szczerząc się.
- Jasne. - odparłam i wyszliśmy. - To gdzie najpierw? - zapytałam po chwili.
- Lody? - zaproponował.
- Okej. - rzekłam i ruszyliśmy w stronę budki z lodami.
- Jakiego chcesz? - zapytał Lou gdy doszliśmy.
- Czekoladowego .
Lou kupił i podał mi.
- Proszę .
- Dziękuję. - odparłam i zaczęłam wcinać. Poszliśmy na plac zabaw. Usiedliśmy na huśtawkach i zaczęliśmy gadać o wszystkim i o niczym. Po zjedzeniu lodów wróciliśmy do domu. Bardzo mi to pomogło. Lou jest kochany. Weszłam do domu i ściągnęłam buty. Od razu poszłam do siebie do pokoju. Włączyłam laptopa i weszłam na bloga.
" Hejka .
Co u was .?
U mnie jakoś . Dzisiaj miałam nagrywać , ale coś nie wyszło . : / .
Wszystko się zaczyna walić . A zapowiadało się tak pięknie . .
No cóż . Ale mam swojego przyjaciela :D .
Pozdro . xoxo < 3 .
Tori Payne . "
Posiedziałam jeszcze chwilkę i wyłączyłam laptopa. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Wskoczyłam w piżamkę i zasnęłam.
* Rano *
Wstałam i od razu poszłam do łazienki. Odbyłam wszystkie poranne czynności i ubrałam się. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Podczas tego gdy jadłam zadzwonił dzwonek do drzwi . . .
*
Siemaa . Jakiś taki krótki wyszedł nie .? : / . No ale ważne , że jest . : D . Czytać i komentować . < 3 . Pozdro . xoxo .
10 kom. = następny . Tylko bez oszukiwania .
- Jasne. - powiedział i wziął kluczyki od samochodu. Wsiedliśmy i ruszyliśmy. Gdy dojechaliśmy , podziękowałam mu i wysiadłam. Ruszyłam w stronę studia. Weszłam i zaczęłam szukać odpowiednich drzwi. Weszłam i . . .
*
Weszłam i zobaczyłam tam Caroline klejącą się do Harry'ego. Mojego Harry'ego! Ale.. Dlaczego on nie protestuje tylko.. tylko się uśmiecha?! Co to ma być?! Szybko podbiegłam do Paul'a.
- Paul! Co to ma znaczyć?! - krzyknęłam pokazując na Harry'ego i Caroline.
- O, hej Tori. - przywitał się i spojrzał na nich. - A to.. Bo wiesz.. Harry.. - nie mógł się wygadać.
- Powiesz wreszcie czy nie?! - wydarłam się.
- No bo Harry musi udawać, że chodzi z Caroline dla rozwinięcia jego kariery. - powiedział na jednym wdechu. Że co kurwa?! Ich chyba do końca pojebało!
- Słucham? MÓJ Harry i ta suka?! - krzyknęłam nieźle wkurwiona.
- Tori uspokój się. To jest tylko na jakiś czas żeby ich kariery się rozwijały. - wyjaśnił spokojnie.
- Ale ja mam to gdzieś! Co mnie to obchodzi?! Harry jest mój! Nie interesuje mnie to! A czy pomyślałeś jak ja się poczuję?! - wrzeszczałam i w tym momencie "para" spojrzała na nas. Harry podszedł do mnie. Zayn'a chyba nie było. Możliwe że już pojechał. Mniejsza.
- Vicki.. Spokojnie... - próbował mnie uspokoić.
- Nie dotykaj mnie. - warknęłam. - Teraz już nie będziesz miał dla mnie czasu prawda? Pff.. - prychnęłam i wyszłam.
- Tori! Zaczekaj! - krzyknął Hazza i wybiegł za mną. - Tori! - dobiegł i chwycił mnie za nadgarstek obracając przy tym.
- Zostaw mnie! Przecież teraz twoją dziewczyną będzie Caroline! - wykrzyczałam mu w twarz, a z moich oczu popłynęły słone łzy.
- Victoria. Ja muszę to zrobić z powodu kariery. Wiesz jak to jest. Specjalnie musimy udawać związki żeby było o nas głośno. - wyjaśnił. Matko.. Miałam ochotę przypierniczyć mu czymś.
- Nie, nie wiem jak to jest i nie chcę wiedzieć. Dlatego nie mam zamiaru być sławna. - powiedziałam cicho i odeszłam. Słyszałam jak mnie woła, ale ja nie zwracałam uwagi. Na chwilę się odwróciłam, ale zobaczyłam jak Caroline go pociesza. Świetnie. Po prostu ekstra. Zadzwoniłam do Louis'a.
[ rozmowa: J-Ja , L-Louis . ]
L- Halo?
J- L..Louis? Możesz po mnie przyjechać?
L- Tori, co się dzieje?
J- Potem ci powiem..
L- Zaraz będę. Czekaj na mnie.
J- Okej.
[ koniec rozmowy . ]
Stałam i czekałam na Louis'a. Jak on mógł mi to zrobić? Przecież ja go kocham. Czy on się ze mną nie liczy? Myśli, że jak jest gwiazdą to mu wszystko wolno i wszyscy mu wybaczą? Boże.. Nie mam siły. Gdy tak myślałam koło mnie zatrzymał się samochód. Spojrzałam na niego i z samochodu wysiadł Louis. Gdy zobaczył w jakim jestem stanie, podszedł do mnie i przytulił. Wtuliłam się w niego i wybuchnęłam jeszcze głośniejszym płaczem.
- Już dobrze myszko.. Nie płacz.. - uspokajał mnie. Uwielbiałam jak tak na mnie mówił. Wtedy czuję , że jestem bezpieczna. Gdy się uspokoiłam wszystko mu opowiedziałam.
- ... i.. i ona wtedy zaczęła go przytulać i pocieszać. - płakałam.
- I on się na to wszystko zgodził? - zapytał Lou patrząc na mnie.
- Nic nie mówił wiec chyba .. tak. - wtuliłam się w niego.
- Spokojnie.. - powiedział głaszcząc mnie po włosach. - Jedźmy stąd. - rzekł i wsiedliśmy do samochodu. Na miejscu wysiadłam i od razu skierowałam się do mojego pokoju. Opadłam na łóżko i zaczęłam myśleć. Co ja ma zrobić? Teraz? W tym momencie? Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. - powiedziałam. Do pokoju wszedł Louis.
- Hej. Wiesz.. Może wybralibyśmy się na miasto? - zapytał niepewnie i podrapał się w tył głowy.
- Jasne. - powiedziałam blado się uśmiechając.
- Okej. To za pół godziny?
- Mhm .
Lou wyszedł z pokoju, a ja zaczęłam szukać jakichś ubrań. Wybrałam to i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w wybrany zestaw. Zrobiłam lekki makijaż i uczesałam włosy. Spryskałam się moimi ulubionymi perfumami i zeszłam na dół. Louis już na mnie czekał.
- Idziemy? - zapytał szczerząc się.
- Jasne. - odparłam i wyszliśmy. - To gdzie najpierw? - zapytałam po chwili.
- Lody? - zaproponował.
- Okej. - rzekłam i ruszyliśmy w stronę budki z lodami.
- Jakiego chcesz? - zapytał Lou gdy doszliśmy.
- Czekoladowego .
Lou kupił i podał mi.
- Proszę .
- Dziękuję. - odparłam i zaczęłam wcinać. Poszliśmy na plac zabaw. Usiedliśmy na huśtawkach i zaczęliśmy gadać o wszystkim i o niczym. Po zjedzeniu lodów wróciliśmy do domu. Bardzo mi to pomogło. Lou jest kochany. Weszłam do domu i ściągnęłam buty. Od razu poszłam do siebie do pokoju. Włączyłam laptopa i weszłam na bloga.
" Hejka .
Co u was .?
U mnie jakoś . Dzisiaj miałam nagrywać , ale coś nie wyszło . : / .
Wszystko się zaczyna walić . A zapowiadało się tak pięknie . .
No cóż . Ale mam swojego przyjaciela :D .
Pozdro . xoxo < 3 .
Tori Payne . "
Posiedziałam jeszcze chwilkę i wyłączyłam laptopa. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Wskoczyłam w piżamkę i zasnęłam.
* Rano *
Wstałam i od razu poszłam do łazienki. Odbyłam wszystkie poranne czynności i ubrałam się. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Podczas tego gdy jadłam zadzwonił dzwonek do drzwi . . .
*
Siemaa . Jakiś taki krótki wyszedł nie .? : / . No ale ważne , że jest . : D . Czytać i komentować . < 3 . Pozdro . xoxo .
10 kom. = następny . Tylko bez oszukiwania .
Tagi:
rozdział 12
07.02.2012 o godz. 16:31
7.02.2012, 17:56
Moments
napisał(a):
I co dalej . ?
Pisz, bo po prostu kocham twój blog < 33 . !
Masz talent i to wielki ;-*
Pisz, bo po prostu kocham twój blog < 33 . !
Masz talent i to wielki ;-*
7.02.2012, 18:40
LadyInBlack14 napisał(a):
Następny <3
Super! :)
Super! :)
9.02.2012, 12:40
ulma224
napisał(a):
sory ze tak pozno napisalam ale bylam zajeta i...nie wzanie piszesz zajebiscie przyznaje mi brakuje pomyslow kiedy ty piszesz takie arcydziela ;D
11.02.2012, 20:06
kasia24209
napisał(a):
Ejj co jest dawać komy no ;*
Bo sama dojdę do tych 10 komentarzy <3
Bo sama dojdę do tych 10 komentarzy <3
11.02.2012, 20:08
kasia24209
napisał(a):
Ok wykonuje moje zadanie ;D
Rozdział jest przeboski
nawet nie wiem czy jest takie słowo, ale widzisz dla ciebie je wymyśliłam ;DDD
Dawaj mi tu nexta <33
Rozdział jest przeboski
nawet nie wiem czy jest takie słowo, ale widzisz dla ciebie je wymyśliłam ;DDD
Dawaj mi tu nexta <33
11.02.2012, 20:10
kasia24209
napisał(a):
Ty brutalu ja tu czekam ciagle a ty nic ... O niee ja ci dam ;D <3
11.02.2012, 20:11
kasia24209
napisał(a):
Jestes boska <3
Bedę tak pisać jeszcze jakieś kilkanaście razy ;D
Bedę tak pisać jeszcze jakieś kilkanaście razy ;D



Czekam na nn<3